Wyniki wyszukiwania dla hasła: Martwa natura z

x


| | | Jan 10 22:45:55 xxxxxx su[15258]: Successful su for root by
| | | xxxxxxxxxx
| | Paweł 10 22:45:55
| | A o so chozi?
| O ten tramwaj co wiesz co.
| Znaczy za glupim zebym zrozumial?
| Wieloznaczność słowa "Jan" będzie twym kluczem do księgi tajemniczej...
Ahahahaha, fajne, nawyki druga natura czlowieka, nie wpadlem na ten
pomysl :-)


Ta, też ostatnio pół dnia siedziałem nad czymś oczywistym...

Tylko nie pamiętam nad czym. I to martwi.

Więcej snu... Bo mózg ani w przód ani wstecz...



to niekoniecznie na plenerze. sprobuj np. na jakims kursie organizowanym


Na takich z kolei kursach czuje brak swobody:P
tzn- plener to cos specyficznego: wstaję, kiedy chcę (pozno!!!), maluję, CO
chcę (model, jedna z martwych natur lub pejzaz); mogę dokanczac pracę do
pozna w nocy, mogę cały dzien spędzic z prowiantem w plenerze.

na kursie jest tylko: "zastanow się, czy ta oś przebiega faktycznie przez
kolano modela, czy może 2 cm poniżej..." itp ;P Ewentualnie: "Pracuj,
pracuj, zobaczymy co z tego będzie"

w tej chwili licze na jakis spontaniczny plener w kameralnym gronie; nie
znalazlam nic zorganizowanego.

a informacje o plenerach sa czesto wywieszane w szkolach art.


jeszcze poszukam:)

Leiche

Gosiu, skad jestes?


pawel

jestem z Gdyni:)

pozdrawiam
osia



chyba kogo :-)


no mozna jeszcze martwa nature fotografowac :P

ps; wielka przyjemnosc ostatnio mi sprawia portretowanie ludzi na dobrej
bombie,kiedy nie panuja juz nad swoimi emocjami, sama czysta
spontanicznosc bije z ich oczu; a wracajac do kastingu to nazwijmy to
malym eksperymentem, jak sie uda to nasz grupowy ekspert bedzie mogl
sprawdzic gdzie sa fajniejsze nastki :P


tez sobie chetnie poogladam
a co mi tam... ;)


+Protz+  rzekl(a) byl(a) w poscie

| Umieścić?

My sie chyba nie rozumiemy.

Skoro na stronie jest tylko martwa natura, to dlaczego maja byc tam
twarze moja i Komina?


moze wlasnie dlatego...? (ta martwa natura...) ;))))




od dawna holendrzy mowia, ze belgowie sa pieprznieci, ale zeby az tak? jak
nie pedofile, to jacys debile, ktorzy polykaja zywe ryby. co za narod...


A nie jest wam wszystko jedno czy jedzą żywą rybę czy martwą?
Może tylko trochę obrzydliwe, ale jedzenie mięsa jest wogóle obrzydliwe z
natury.
Mewa.



Witaj, Augustus

| skoro na .atari jest juz baaaardzo dlugi watek nt. produkcji
| "IntelMacow", to moze i tutaj?

dyskusje przeniosly sie na forum: http://www.ppa.pl

Regards


Troche mnie to martwi ze 90 % ruchu przenioslo sie na forum webowe
ktore z natury jest do d*. Moze jest jakis czytnik tego typu forum
ktory dziala jak mews reader ?. Dla mnie ciagle zapytywanie serwera przy
porusznaiu sie po forum dyskwalifikuje w/w rozwiazanie. (pomijam fakt
braku mozliwosci sortwania wyszukiwania i filtrowania).

pozdr

Marek


Witam!

Troche mnie to martwi ze 90 % ruchu przenioslo sie na forum webowe
ktore z natury jest do d*.


No właśnie. Dziwi mnie potężna popularność forów webowych. Jak dla mnie
są niewygodne. Co ciekawe - w przypadku Amigi, która czym jak czym ale
porządną przeglądarką WWW to nie grzeszy, jest to tym bardziej dziwne.

Moze jest jakis czytnik tego typu forum
ktory dziala jak mews reader ?.


Podpinam się do pytania, choć kiedyś szukałem czegoś takiego i nie
znalazłem. Myślę, że dużym problemem jest tu brak jednolitości tego typu
stron.

Pozdrawiam!



Troche mnie to martwi ze 90 % ruchu przenioslo sie na forum webowe
ktore z natury jest do d*.


Mnie też to bardzo dziwi, kiedyś siedziałem na mailowych listach
dyskusyjnych i był tam niezły ruch, a teraz cisza... Przypomina mi się lista
serialu "Gwiezdne Wrota" - kiedyś było tam naprawdę ciekawie, a teraz
wszyscy siedzą na forum... Jest to tym bardziej dziwne, że tak chętnie
przerzucili się ludzie, którzy wychowali się na listach i grupach
dyskusyjnych... Forum to jak już zostało powiedziane zabawa dla nowicjuszy,
którzy Internet utożsamiają z WWW i nawet nie chce im się skonfigurować
programu pocztowego, tylko obsługują pocztę z przeglądarki. ;) Co prawda
forum ma też swoje zalety, jak avatarki i statusy użytkowników, ale to tylko
bajery, które nie są w stanie zrekompensować wad wynikających z mniejszej
wygody użytkowania. :)
Tak swoją drogą wypadałoby się przedstawić, bo jestem tutaj nowy. Właściwie
dotychczas bardziej nie bawiłem się z usnetem, co najwyżej przeglądałem
czasem jakąś grupę. Postanowiłem się przerzucić w związku z opustoszeniem
list mailowych, a ponieważ jestem jednym z ostatnich modemowców nie mogę
sobie pozwolić na większe dyskusje na forach. ;)
Przyznaję szczerze, że jestem PCtowcem, ale darzę sporym szacunkiem i
sentymentem takie konstrukcje jak Amiga, Macintosh czy Pegasos. Swego czasu
mało brakowało, żebym stał się posiadaczem jakiejś Amisi 500/600, ale jednak
złożyło się jakoś inaczej, niedługo potem dostałem pierwszego pecka. ;)

Pozdrawiam!!!

Atlantis


No wlasnie .. jwt. Byc moze bede musial obfotowac (no moze nie do konca ja
...) jakies zwierze ... i/albo jakas kobiete ;) dookola. Chodzi o model do
flasha tak zeby go obracac ... kiedys bylo cos podobnego na onecie ...
wybory miss czy cos takiego ... opcja obroc mnie ... czy jakos tak :). Z
Martwa natura nie ma problemu ... male rzeczy  to mozna zrobic nawet bez
statywu na adapterze ... ale jak cos zywego zrobic tak aby to wygladalo jak
3D model a nie 3D morfing :)

pzdr.
Łukasz


No wlasnie .. jwt. Byc moze bede musial obfotowac (no moze nie do konca ja
...) jakies zwierze ... i/albo jakas kobiete ;) dookola. Chodzi o model do
flasha tak zeby go obracac ... kiedys bylo cos podobnego na onecie ...
wybory miss czy cos takiego ... opcja obroc mnie ... czy jakos tak :). Z
Martwa natura nie ma problemu ... male rzeczy  to mozna zrobic nawet bez
statywu na adapterze ... ale jak cos zywego zrobic tak aby to wygladalo
jak
3D model a nie 3D morfing :)


Statyw, aparat [lepiej cyfrowy bo od rzau poprawisz jak cos nie tak] i
obracana platforma z podzialka na 8-32 czesci.... dobre tlo oraz swiatlo i
jedziesz...

żadna rewelacja... tylko troche popracowac i będzie...

Sa tacy co probowali kamera i potem poszczegolne ujecia przechwycic.... ale
jakosc tego jeost o niebo gorasza...



przezywasz, ktos badania robi a Ty podstep wietrzysz


Wybacz, widocznie nie mam natury "polaczka" i prowadzenie
jakichkolwiek "badań" w ten sposób nie jest dla mnie normą
ani w kategoriach etyki biznesu, ani etykiety sieciowej.

Jeśli faktycznie są to "badania", to podstęp polegający na
wysyłaniu *fałszywych* ofert pracy na grupę pl.praca.oferowana
jest wręcz oczywisty. A wówczas Ty w swojej wypowiedzi
najwyraźniej pomyliłeś czasownik "wietrzyć" z "demaskować".

Bardziej martwi mnie jednak Twój stosunek do takich praktyk.
Chyba wszyscy uważamy je za wysoce naganne, a Twoja wypowiedź
zdaje się sugerować Twoją świadomą aprobatę takich zachowań.



Wybacz, widocznie nie mam natury "polaczka" i prowadzenie
jakichkolwiek "badań" w ten sposób nie jest dla mnie normą
ani w kategoriach etyki biznesu, ani etykiety sieciowej.


rowniez nie mam natury "polaczka" (cokolwiek by pod tym wyrazeniem
rozumiec) i rowniez nie jest to dla mnie zadna norma - czuje, ze mnie
oskarzasz

Jeśli faktycznie są to "badania", to podstęp polegający na
wysyłaniu *fałszywych* ofert pracy na grupę pl.praca.oferowana
jest wręcz oczywisty. A wówczas Ty w swojej wypowiedzi
najwyraźniej pomyliłeś czasownik "wietrzyć" z "demaskować".


nic nie pomylilem, problem "demaskowalem" kilkanascie miesiecy temu i
wydaje mi sie, ze problem jest powszechnie znany - moze warto rozszerzyc
horyzonty zainteresowan :)

Bardziej martwi mnie jednak Twój stosunek do takich praktyk.
Chyba wszyscy uważamy je za wysoce naganne, a Twoja wypowiedź
zdaje się sugerować Twoją świadomą aprobatę takich zachowań.


wydaje sie tak, gdyz owe praktyki sa mi znane od dawna i nie widze w tym
nic "sensacyjnego" -  nie popieram, uwazam za naganne i w zadnym nie
aprobuje, jest to dla mnie jakas kolejna forma nieuczciwosci popelniana
przez rodakow - tak samo nie emocjonuje sie tym, ze znowu kogos
obkradli, pobili itp.



Magdo
Portfolio dla grafika/programisty nie ma być opowieścią o nim/niej,
ma za
zadanie prezentować jego/jej pracę , sposób myślenia, itp...


Niby masz racje. Jesli zrobisz podobny obrazek wykorzystujacy martwa
nature, zwierzeta, to OK. Ale twarz dziewczyny sugeruje, ze to jestes
Ty.  Nigdy nie spotkalam sie, zeby ktos na stronie reklamujacej go
wykorzystal obcy sobie obrazek.

Jasne, że mogę wykorzystać moje zdjęcie i napewno to zrobię w
którymś
projekcie, ale nie na stronie indexowej


Alez dlaczego? Ja nie mam twarzy, ktora chcialabym umiescic na polowie
ekranu, dlatego w ogole nie posluguje sie moim zdjeciem jako
wizytowka...

Dzięki za ocenę - żarcik był niezły, choć nieco mnie zdenerwował  :)


Jesli chodzi o zarcik jajowodowy, to samo mi sie nasunelo. Nie
chcialam Cie zdenerwowac. Moje uwagi pisze z zyczliwosci...

Przemysl to jednak...
pozdrawiam, magda



Przyznam, że się bawiłem z fontami. Eksperymentowałem no i postanowiłem
zostawić tak jak jest.


..., z literkami nie jest najgorzej, ale pewnego dnia powinienes posluchac
pewnej piosenki zespolu "pogodno" o nazwie "spierdalacz", chodzi mi o text w
tym numerze :))). chodzi mnie o to mianowicie ze klaty i biusty oraz
wszelkie inne mniejszosci seksualne niech zostana przy reklamach proszku do
prapnia albo innych maszynach co to chudniesz ze 250 do 0 w 3,7 sekundy nie
wjezdzajac do pit-stopu albo jakos tak a ty przeciez nie sprzedajesz zadnych
takich przez telefon podawany w tv w takich dlugich programach co to garnek
i nuz mozna kupic i w promocji kasete wideo z czakiem norisem + costam
gratis i oczywiscie jedyna okazja. wiec jak juz bawisz sie z literkami to
pobaw sie tez kolorem moze ;) albo jakas martwa natura, znaczeniami
przdmiotow. jeszcze sie zdarzysz nasiedziec nad niesmiertelnymi zdjeciami
mniejszosci seksualnych w niebieskich koszulach z jakimis teczkami czy
laptopami w jakis przeszklonych korytarzach albo innych sytuacjach ;) ju noł
;) nie to zebym pouczal albo sie nie madrzyl ale tak mnie sie subiektywnie
wydaje :) jak juz bawisz sie z literkami to baw sie tez  obrazem, bo w koncu
czemu by nie ;) ,...

..., mapet , www.eryk.art.pl ,...



http://hell.pl/ula

Skoro już się zaczęłam wymądrzać na tej grupie, to teraz
dokonam autoprezentacji :-) Na mojej stronie znajduje się
spora galeria prac, zdjęcia psa, portfolio i drobne linki.
Proszę o konstruktywne opinie.


Nie podobaja mi sie Twoje prace. Sa to zwykle bohomazy, ktore od prac 3
latka roznia sie jedynie rozmachem i lepszym wyczuciem kolorystyczo -
kompozycyjnym. Olej jeszcze cos soba reprezentuje, ale wsadzane pod prysznic
/ na deszcz akwarele to sie robi na plenerze na 5 minut przed kontrola
profesora (w tym samym czasie chowa sie puste butelki) sa zenujace. Mialem
kumpla ktory kiedys zrobil w jedna noc przed zaliczeniem chyba ze 100 takich
prac. A nauczyciele o malo co z majtek nie wyskoczyli z podziwu, jak to sie
chlopak rozwija "achtystycznie". Podsumowujac - Twoje prace nie sa dobre
technicznie, nie zmuszaja tez do zastanowienia, rozmyslen, nie wywoluja
zadnych ciekawych odczuc... gdzie studium postaci? Powazna martwa natura?
Rozpoznawalny portret? Bogaty pejzaz? Jest pare dobrych prac, ale gina one w
brei pseudoartystycznej papy ktora tak lubia na sobie i innych rozsmarowywac
profesorkowie ASP. A potem wielki smutek i oburzenie ze artysta glodny i nie
doceniony.

Ula


Krawiec


Mimo wszystko wole przed

po to tylko martwa natura

Mam fajnie tuningowany motorek - gdzie postawic strone za free bez obawy o
transfer ??

____________________________________
SUPER TUNING HONDA VTR 1000 F
www.bestian.prv.pl



[...]

podaj mi url do jakiegos kursu o kompozycjach itp. ;-)


Ciezko na sieci cos znalezc, same bzdety... Radze poszukac wydan
papierowych, moze w sklepach dla plastykow cos bedzie? W Empiku widzialem
troche ksiazek, ale bardziej o pejzazach, postaci, martwej naturze, a takze
o perspektywie, fakturze, swiatlocieniu... Nacisk bardziej na plastyke,
mniej na projektowanie. Chociaz prawda jest, ze kompozycji w szkole ucza sie
ludzie rysujac tez martwa nature. Ukladanie kartonowych kwadracikow czy
wycinanki to dodatkowe cwiczenie. Mysle ze sucha wiedza moze nie wystarczyc,
bo trzeba tez troche pocwiczyc pod fachowym okiem. Moze zamow sobie
korepetycje.

Krawiec



Ciezko na sieci cos znalezc, same bzdety... Radze poszukac wydan
papierowych, moze w sklepach dla plastykow cos bedzie? W Empiku widzialem
troche ksiazek, ale bardziej o pejzazach, postaci, martwej naturze, a takze
o perspektywie, fakturze, swiatlocieniu... Nacisk bardziej na plastyke,
mniej na projektowanie. Chociaz prawda jest, ze kompozycji w szkole ucza sie
ludzie rysujac tez martwa nature. Ukladanie kartonowych kwadracikow czy
wycinanki to dodatkowe cwiczenie. Mysle ze sucha wiedza moze nie wystarczyc,
bo trzeba tez troche pocwiczyc pod fachowym okiem. Moze zamow sobie
korepetycje.


nie mowie o sobie :P
zapytalem sie tak odnosnie...
dla mnie najlepsza szkola jest swiat...
ogladanie reklam w tv,(tych inteligentnych)
uczenie sie designu przez dostrzeganie i tworzenie wzorow we wlasnej
czaszce a potem dopiero na papierze(kompie), tego ciezko sie nauczyc
raczej... tak jakpowiedziales sucha wiedza nie pomoze


dotknąć dźwiękiem kręgów w drzwiach dębowych
to tchnąć w nie chęć i determinację
moc drgnięć a w ruch pół-ćwierć-obrotowy
nie moc wahania skrzyp ce i pół sło wa


och!
okrutnie mnie bierze!!
taka energiczna, drapieżna martwa natura
bardzo szybki szkic markerem
z cechami rysunku skończonego ;)
ino ta "determinacja"
trochę jak kolażowa wklejka
mnie dzaźni, bo spłaszcza (determinacja
jest z innego planu, ostatniego chyba,
mogła bym ją zobaczyć  _przed_  strofą,
po to by się załamała i przetarła lekkością
dźwięków 3, 4 i 5 wersu)
no i kiczuje obrazek, bo taka surowa
(to może by ja jakość podocinać?)

Mania



och!
okrutnie mnie bierze!!
taka energiczna, drapieżna martwa natura
bardzo szybki szkic markerem
z cechami rysunku skończonego ;)


W łódzkim Muzeum Sztuki swego czasu wystawiano (cholera wie czy
jeszcze jest) Moby Dicka - konstrukcję złożoną z podczepionych pod
sufitem na żyłkach fragmentów łodzi, smrodu oleju silnikowego i
wielorybiej pieśni.
Starałem się wydziergać bezpretensjonalną pocztówkę dźwiękową :). Nie
tyle na zasadzie romantycznych (i post-) koncepcji art-mariażu, co
raczej w celu zdjęcia doświadczenia (jak odcisku palca).
Taki fragment - generator fabuły. Znaki: przestrzeń przed i poza (w
samym utworku nieistotne), osoby (też przezroczyste), sytuacja (brak),
motywy (do odnalezienia przez autora). Jednym słowem: Katalizator.

ino ta "determinacja"
trochę jak kolażowa wklejka
mnie dzaźni, bo spłaszcza (determinacja
jest z innego planu, ostatniego chyba,
mogła bym ją zobaczyć  _przed_  strofą,
po to by się załamała i przetarła lekkością
dźwięków 3, 4 i 5 wersu)


No i właściwie masz rację. Dwa pieruńsko jednak osobne znaczenia.
Ogólne - przymus i szczegółowo-potoczne - upór. Wiedziałem że
zgrzytnie. Mea culpa. Znaczona karta się zaplątała.

no i kiczuje obrazek, bo taka surowa
(to może by ja jakość podocinać?)


Obiecuje: pobawię się. Wiersz pozostaje zatem otwarty; zanim się
stanie, zostaną uwzględnione uwagi Twoje i szoty. Jedne i drugie cenne.

w.



dziwne to "pani na włoszczyźnie". zupełnie, jakby siedziała
na grządce, na tych burakach, albo na skrzynce z kalafiorami.
powinno być chyba "pani włoszczyzny", nie? dziwne takie.


albo dendryt celowo pisze językiem ulicy (elipsy)
albo nadaje babuni cechy przedmiotu (estetyka martwej natury)
lub suma powyższych

ale poza tym ładne.
Vanda


jk


"jan kalina":

(...)

| powinno być chyba "pani włoszczyzny", nie? dziwne takie.

albo dendryt celowo pisze językiem ulicy (elipsy)
albo nadaje babuni cechy przedmiotu (estetyka martwej natury)
lub suma powyższych


Cześć Janek,

Suma sumarum - bawię się.
Jest "pan na włościach", to może
być i "pani na włoszczyźnie" ;-)
Tak mi w duszy zagrało.

P.S. Janku, fajne wiersze
pisujesz ostatnio. "wróbel" -
odlot. Sam wiesz.

dendryt


Dawniej mówiono: "pan /pani/ na włościach".
Dla mnie pani na włoszczyźnie
to bardzo dobry kalambur.

Olga



| dziwne to "pani na włoszczyźnie". zupełnie, jakby siedziała
| na grządce, na tych burakach, albo na skrzynce z kalafiorami.
| powinno być chyba "pani włoszczyzny", nie? dziwne takie.

albo dendryt celowo pisze językiem ulicy (elipsy)
albo nadaje babuni cechy przedmiotu (estetyka martwej natury)
lub suma powyższych

| ale poza tym ładne.
| Vanda

jk




Bogdan Pelczarski
Apropos Judasza (chyba nie polubisz):

mysle o judaszu
skazanym przez samego boga
na najpodlejsza zdrade


Judasz nie był
skazany przez Boga z powyższego powodu:
"Judasz nie był".
Wedlug dzisiejszego stanu wiedzy był cyborgiem wprowadzonym
na arenę w odpowiedniej chwili, zresztą jednym z wielu w dziejach ludzkości.
Albowiem są wśród was martwi, którzy próbują Wiary
sami nie zdając sobie sprawy ze swej nieożywionej natury.
Nazywam ich lakmusami, barwiącymi serca na niebiesko
albo na czarno.

            dr. Amen


WojtkuF,

Tu mozesz :
a) blokowac drogi nawet "wojt powiedzial ze mozemy blokowac do 16"
  (prawie wszedzie  po takim myku zablokowalbys na pare miesiecy jakas
celke)
....


Podobno niebawem porywacz samolotu (jeżeli będzie należał do związku)
będzie sobie mógł porwać dziennie jeden samolot ale tylko do Rumunii.
Zorganizowani separatyści będą mogli również wysadzić część samolotu
przy próbie odbicia zakładników. Ale tylko tę część z "economy class".
Co do gwałcenia stewardes - rozmowy trwają. Strona rządowa stara się
zniechęcić Związek Terrorystów im. Gombrowicza "Koniec i Bomba" do
tego pomysłu tłumacząc, że stewardesy w Locie są i tak przeważnie stare i
brzydkie.
Póki co rozmowy utknęły w martwym punkcie na skutek wybuchowej natury
przywódcy.

Pozdrowionka
Heniu



to jest prawo natury, że tak się robi od tysięcy lat. powiedziałem mu,
że to nas odróżnia; nas ludzi cywilizowanych, od ludzi niecywilizowanych,
że nie musimy zabijać osobiście zwierząt, tylko że możemy je kupić już
martwe, i że wcale zwierze nie musi cierpieć, jak ten kurczak który
biega po podwórzu z obciętą głową. dzisiaj można zwierze uśmiercić
humanitarnie i nie kłuci się to ani z religią, ani kulturą ani gustami
kulinarnymi.


  Bzdury gadasz, zabijało się kiedyś i teraz z przyjemnością lub bez,
zadając cierpienie lub nie, może i nie _kłuci_ się, ale z pewnością
kłuje, a dla humanitarnego uśmiercania zacytuję Kamilę Drecka:
"humanitarny czy humanistyczny - oba słowa są okropne" .-)

jaq


Ahia! Posiekałeś mój wiersz na kawałki w swojej maszynce do mielenia opinii
nie pytając, tak?
A swojego dlaczego nie wziąłeś, nie są dość powalające?
Jaki właściwie skryty cel Ci przyświecał Słodki Marco, że tyle radosnego
trudu obserwuję?
Czy ten wątek jest właściwym, abym znajdowała pod nim "komentarz" z Twojego
"genialnego" automatu?
Z poważaniem,
Ije


Żartujesz, prawda? Wziąłem Twój wiersz na tej samej zasadzie na której
bierze sie pod ocenę choćby "Martwą naturę z balonikiem" Wisławy Szymborskiej.
Według kryteriów których działanie dokładnie wyjaśniłem - oceniłem go rzetelnie.
Do samego wiersza nic nie mam - po prostu akurat mi się spodobał.
Nie zarobiłem na tym ani grosza a za stałe łącze i tak płacę, więc również
i nie straciłem na dodatkowych impulsach - tym samym nie ma powodu do kłótni.

Pozdrawiam
marco

ps.
Czy "Wiersze miesiąca" również uważasz za wykorzystywanie bez woli Autora
jego dorobku? Może należy odtąd zaznaczać przy każdym:
"Zgadzam się aby powyższy wiersz wziął udział w plebiscycie na najlepszy wiersz w maju 2004"
a jeśli za 10 lat zachce się komuś wybrać najlepszy wiersz dziesięciolecia
to... marna jego dola!


W sobotę, 5-go lipca byłem na wspaniałym ślubie i weselu. Imprezę uświetnił
swoją obecnością Zespół Pieśni i Tańca "Toruniacy". Gdy to pisałem, trwały
jeszcze poprawiny.
Za inspirację stylistyczną posłużył mi wiersz Matthew Sweeneya "Sen rybich ości"
.
Ladies and Gentlemen, powiedzcie proszę, czy to coś warte.

Wahadło

Stała się częścią martwej natury
oczy uszy palce usta przestały
widzieć słyszeć dotykać smakować

Nie mogła się z tym pogodzić
cofnęła czas

Była chora samotna niekochana
zapomniała co znaczy uśmiech
tęskniła za spokojem nieistnienia

Nie mogła tak dłużej żyć
cofnęła czas

Wiedziała, że  jest zdradzana
próbowała odpłacać tym samym
była kwiatem stała się badylem

Nie mogła już tego znieść
cofnęła czas

Przeniosła się do nowego domu
wśród luster i wykwintnych mebli
zabrakło miejsca dla miłości

Nie mogła bez niej istnieć
cofnęła czas

W blasku kościelnych żyrandoli jaśnieją
oczy uszy palce usta szczęśliwe
usiłuje na próżno zatrzymać czas
wahadło ruszyło w drugą stronę

Zegar wybija właśnie
godzinę pierwszą

graf Oman


"graf Oman"

Wahadło

Stała się częścią martwej natury
[...]
W blasku kościelnych żyrandoli
[...]
wahadło ruszyło w drugą stronę


[...]

Tyle. I na tym można budować.

k.


tygrys z niczego

gdy lara croft dostrzegła że żyje wśród tekstur
stała się człowiekiem
widząc jej wahanie w tle się rozpadłeś
i jeszcze raz pobiegła dla ciebie
patrząc na jej pokazy czułeś dla niej podziw
jak dwa żółte pixle w teksturze dżungli lśniły twoje oczy
to był błąd że prawdziwość i jej świata naturę
oceniłeś na podstawie rozdzielczości
jest tyle czułości w jej dłoni
gdy gładzi zdjętą z ciebie skórę

BB
____

tygrys z nietzsche'go

* rozdzielczość - ilość pixli na jednostce powierzchni gdzie pixel jest
najmniejszą - niczym atom Demokryta - cząsteczką obrazu
* lara croft - postać z gry komputerowej "Tomb Raider" ( jest to
 "ego-shoter" czyli grając wcielamy sie postać Lary grając w pierwszej
osobie)
* Nietzsche - postać ze świata realnego uważający boga za ograniczenie
naszego człowieczeństwa ("bóg jest martwy")


                     MARTWA NATURA

                     na ścianach
                     puste ramy

                     na parkiecie
                     krople krwi

                     a w ręce
                     rozdartej na pół
                     damy pik
                     płonie
                     zapieczętowana talia
                     kart

Wiersz pochodzi z tomiku:

"PO OBU STRONACH OKA" -  Freda Goldsteina

Elektroniczną wersję tej książki można przeczytać
na stronie: http://republika.pl/licentia_poetica/

Pozdrawiam :-)





                     MARTWA NATURA

                     na ścianach
                     puste ramy

                     na parkiecie
                     krople krwi

                     a w ręce
                     rozdartej na pół
                     damy pik
                     płonie
                     zapieczętowana talia
                     kart


Dla ascetycznej formy sugestywny obraz
jest koniecznością. W Twoim wierszu ta
sugestywność wręcz ma ciężar i wypukłość.
Świetnie połączyłęś kunszt formalny, literacką
asocjację i swój niepodrabialny ogląd całości.
Dzięki.

Pozdrawiam
Krzysztof



Dla ascetycznej formy sugestywny obraz
jest koniecznością. W Twoim wierszu ta
sugestywność wręcz ma ciężar i wypukłość.
Świetnie połączyłęś kunszt formalny, literacką
asocjację i swój niepodrabialny ogląd całości.
Dzięki.


O kurcze Jerzy Wieczorek = Fred Goldstein WOOOOOOWWWW!!!!!
nie wiedziałem ;))))) jak fajnie

a co do wiersza martwy tak samo jak i ta cała natura (marrtwa oczywiście)

zaschnietej lub zeschnietej ew. zkrzepniętej byłoby ewidentnie wiadomo, że
ona jest równeż martwa).

niestety wiersz kompletnie mnie nie zaiteresował nie poruszył spłynął po
mnie :<

pozdrawiam jazzus

p.s. a dorzucę coś o żywej naturze
raz jeszcze wiersz Darka Muszera z tomiku "Księga zielonej kamizelki"

Las przy Hauggerend 1

Taki zmęczony
leży obok mnie,
kij mój leszczynowy.

Skała nagrzana dniem całym,
Słońce teraz na sąsiedniej skale.
Kijowi i mnie ciepło jak nigdy.

Budzi nas zmierzch.
Kij chce zostać na noc u swoich.

i na dokładeczkę może jeszcze jeden malutki ;)

Trzy świerki

Który któremu
pozwolił tak wysoko wyrosnąć.

Dla trzeciego miejsca nie było.

pozdrawiam wszystkich ciepło i nie zapomnijcie sie uśmiechać ;)))))

                    jazzusek



:

: :                      MARTWA NATURA
:
[...]
:
: Dla ascetycznej formy sugestywny obraz
: jest koniecznością. W Twoim wierszu ta
: sugestywność wręcz ma ciężar i wypukłość.
: Świetnie połączyłęś kunszt formalny, literacką
: asocjację i swój niepodrabialny ogląd całości.
: Dzięki.

Przy takiej recenzj pełnej wrażliwosci i wyobrażni....
Wypada mi tylko zamilczeć.

Dziękuję :-)
Jerzy



:
: O kurcze Jerzy Wieczorek = Fred Goldstein WOOOOOOWWWW!!!!!
: nie wiedziałem ;))))) jak fajnie

Ile lat masz jazzusie, napisz, jesli to nie tajemnica ?

: a co do wiersza martwy tak samo jak i ta cała natura (marrtwa oczywiście)

: zaschnietej lub zeschnietej ew. zkrzepniętej byłoby ewidentnie wiadomo, że
: ona jest równeż martwa).

No cóz Ci mogę odpowiedzieć.
Nie wszyscy podzielają Twój sposób pisania, nie wspomnę o poczuciu humoru
;-)
A co do Twojej  "ortografii", myślę, że w tym wyjąku od reguły
mamy do czynienia ze zwykłą palcówką  ;-)

zamiast "zkrzepniętej" miało być,  jak mniemam "skrzepniętej".

: niestety wiersz kompletnie mnie nie zaiteresował nie poruszył spłynął po
: mnie :<

No i dobrze !
Nie każdego ma (może !) poruszyć....;-) i

niech sobie płynie po polskiej krainie
byle jak najdalej....

: pozdrawiam jazzus

My Ciebie też :-)

Jerzy Wieczorek & Fred Goldstein



                    MARTWA NATURA

                    a w ręce
                    rozdartej na pół
                    damy pik
                    płonie
                    zapieczętowana talia
                    kart


wy tam w krakowie to tylko w karty byscie grali.
:)

pozdrawiam

lola

Wiersz pochodzi z tomiku:

"PO OBU STRONACH OKA" -  Freda Goldsteina

Elektroniczną wersję tej książki można przeczytać
na stronie: http://republika.pl/licentia_poetica/

Pozdrawiam :-)

--
Jerzy Wieczorek

http://republika.pl/licentia_poetica/
(Świat poezji Freda Goldsteina)



Zamordowany król leży na chodniku
tylko mała plama krwi obok głowy
i spodnie mokre w kroku
Nie sprawiają mu bólu buty
przechodniów na jego miękkim brzuchu
nie przeszkadzają też jego białym przyjaciołom
karmi ich swymi rozmokłymi myślami
oddaje im serce, całego siebie
Nic go już nie zdziwi
Chłopcy plujący mu w twarz i
grzebiący w niej patykiem
uczcie się, dzieci, uczcie
uczcie się przyglądają w milczeniu
Zaraz ludzie przestaną ich omijać
wdeptując ich w króla czynią
przedziwną kompozycję
martwa natura nienaturalnie wykrzywiona
ubijają ochoczo komponują
każdy wkład swój ma w dzieło
stające się epokowym arcy
Teraz król leży na każdym chodniku
Uczcie się, dzieci, uczcie

                     [26.02.2002, 12:21]


"Arhan" <

Zamordowany król leży na chodniku
tylko mała plama krwi obok głowy
i spodnie mokre w kroku
Nie sprawiają mu bólu buty
przechodniów na jego miękkim brzuchu
nie przeszkadzają też jego białym przyjaciołom
karmi ich swymi rozmokłymi myślami
oddaje im serce, całego siebie
Nic go już nie zdziwi
Chłopcy plujący mu w twarz i
grzebiący w niej patykiem
uczcie się, dzieci, uczcie
uczcie się przyglądają w milczeniu
Zaraz ludzie przestaną ich omijać
wdeptując ich w króla czynią
przedziwną kompozycję
martwa natura nienaturalnie wykrzywiona
ubijają ochoczo komponują
każdy wkład swój ma w dzieło
stające się epokowym arcy
Teraz król leży na każdym chodniku
Uczcie się, dzieci, uczcie

                     [26.02.2002, 12:21]

--
pozdrawiam

Arhan


kawałek publicystycznej prozy. miejscami już, już coś mi nawet zabłyszczało
jak "Nie sprawiają mu bólu buty / przechodniów na jego miękkim brzuchu" bo
już miałem nadzieję, że to jego przyciasne buty będą.
Zakończenie bardzo tanie.

pisać wiersze, tak?
Ja nie uważam się za żadnego znawcę. Po prostu piszę. Nawet te komentarze,
to raczej uczciwe uwagi, niż jakakolwiek krytyka.
Pozdrawiam,
BB




| Pozdrawiam i postaram się więcej Cię nie dołować ... (chyba, że lubisz ...).

A co do dołów, to
lubię doły bo wyjście z nich o własnych siłach to zwycięstwo przy którym
podoboje Dżingis Chana to pestka czereśni rzucona donikąd, na asfaltową drogę.
Ach, ten klimat dołów, ta woń stęchlizny, zapach ziemi! Jakże potem
gwiazdy błyszczą świeżo na niebie, jaki rześki wiatr owiewa wyprostowywane plecy!
Zakopać się na tysiące lat jak faraonowie i wyjść z grobowca kiedy już umrze
ostatni człowiek,
połączyć królestwo umarłych z przedmiotami i panować nieskończenie
aż w głębi krzemowej pamięci pustyni martwe oko słońca zabłyśnie w nocy jak łza
i przypomni się oku. Wówczas jedna jedyna i maleńka łza spłynie ze wszystkich
wysuszonych
mumii faraonów i stanie się nowym Nilem.

Pozdrawiam
marco


Dzięki.

żyję jak ćma
którą wabi płomień
istnieję tylko wtedy
gdy wewnątrz trawi mnie ogień
gdy ogień gaśnie
gasnę i ja
w uśpiony zmieniam się głaz
dopóki znowu
nagłym wybuchem
moce natury
nie rzucą mnie w górę
i nie potoczą
po stromym zboczu
w przepaść bez dna

Pozdrawiam z góry ... za jakieś dwa tygodnie znowu będę toczyć się w dół ...

Serdeczności. Makan.


misterium z wysoka

samolot zachwial sie a ja wtulilam nos w chusteczke
o zapachu rajskiego ogrodu potrafimy juz zsyntetyzowac
powietrze syknelo zlowieszczo zakrecilam wkretke
nie odlatywac znaczyloby byc w miejscu
w którym jeszcze leci tamta wystrzelona kula
przeciez nie sposób zyc na linii strzalu

wiec uciekam z szybkoscia w setkach kilometrów na godzine
maszyna gdzie pije szampana za oknem chlód daleko ponizej zera
tak jest najlepiej skrzydla mam nie swoje
ale to z pewnoscia ja pedze miedzy niebem a przyrzeczeniem
ze tylko ty jestes mezczyzna mojego zycia
zaplatam i rozplatam tecze wokól twojej glowy

która jak ustalili alchemicy
jest "divina et mirabilis perititia"
"doswiadczeniem boskim i cudownym"

*

mezowi

*kama*

*

a Annie pa,pa w podziece za martwa nature na tle pelnego szacunku nieba i
inspiracje dla marco do namalowania martwej natury zywych organizmów


Czesc,
Po dluższej niebytności na liście - chyba wiele nie straciłem, jeśli do
myślacie się o kogo produkty mi chodzi -  jestem. Twój wiersz bardzo mi się
podoba, ale mam też parę uwag. Jak dla mnie w wierszu jest za dużo "pasji".

powoduje, jak dla mnie, mały dyskomfort w odbiorze. Po pierwsze, w wyrazach
"rwać się", "miota się", "uderzam" - pasja już jest i nie trzeba jej
podkreślać, a przynajmniej nie za każdym razem. Po drugie, powoduje to
wyraźne oddzielenie części wiersza, które są w gruncie rzeczy o tym samym -
o przemijaniu. Bardziej podoba mi się wyróżnienie ostatniej strofy,
osiągnięcie poprzez przejście z opisu "zjawisk przyrody" i czegoś w
okolicach "martwej natury" prosto w teraźniejszość, skazaną na przemijanie i
śmierć. Bez względu na to jak jesteśmy młodzi, piękni i jak bardzo kochamy.
Wiersz kojarzy mi się troszeczkę ze "Śmiercią pospolitą" z tomiku Napis. W
zasadzie zastosowany chwyt jest ten sam, choć Twój wiersz jest spokojnieszy
i mniej przerażający (to nie zarzut ;-) . A tak już zupełnie przy okazji,
powtórzenia są zastosowane w "Śmierci pospolitej" w sposób powalający na
ziemię, zaskakują, a nie podkreślają czegoś, co tego nie wymaga.
Tak więc osobiście zachęcam do lekkiego retuszu wiersza, moim zdaniem nie
zmieni on jego wymowy a sprawi, że będzie lepszy.

Pozdrowienia,
jlp


martwa natura z astrami i chinką

przestrzelony samobójczą kulą
bukiet astrów samotny na ścianie
przyjaciółka zraniona odeszła
zbyt kanciasta i nienowoczesna

teraz astrów opuszczone oczy
podziwiają orientalną ławkę
próbowały się z nią zaprzyjaźnić
ale ławka nie zastąpi szafy

stara piękność zbyt wymalowana
kokietuje strojąc chińskie miny
nie rozumie doświadczenia kuli
pękniętego na pół przez rozstanie

łowi zapach zielonej herbaty
nie wie skąd tu ślady samowaru
i zezuje w stronę figurynek
zapomnianych przyjaciół z dzieciństwa

czasem astry spod rzęs opuszczonych
podglądają jak je obserwują
mistrz i uczeń pod italskim niebem
uwięzieni pamięcią duńczyka

pogodzeni z czasem emigranci
żyją zgodnie w malutkim salonie
nocą książkom czytającym baśnie
przygrywając na starym zegarze



dyskusyjnych

Króciutko ale wrócę:

| martwa natura z astrami i chinką
(...)

Jestem w świecie niejakiego Andersena, pierwsze skojarzenie,
bardzo dla nastroju, jak z lat dziecięcych kiedy się go właśnie czytywało.
Plastyczne, nie malujesz przypadkiem?


Ja też, ja też! Coś jak Pasterka i Kominiarczyk: chińska waza i stary
Chińczyk,
co podniósł larum, kiedy uciekali po gzymsie kominka. A te astry - zupełnie
jak w kwiatach małej Idy, co nocą wybierały się na bal do pałacu Królowej
Róży: rozmawiają, tańczą, wdzięczą się, trzepocząc rzęsami... I te wszystkie
zaprzyjaźnione ławki, szafy, samowary żyjące własnym życiem, z których każde
ma do opowiedzenia własną, nieraz smutną historię, zamknięte w małym,
bezpiecznym,
na pozór nudnym pokoju -  no Andersen jak malowany, święta racja :)
Bardzo mnie ucieszył ten wiersz: bo wywołał melancholijny uśmiech z samego
rana i ogrzał lepiej niż kubas gorącej kawy.
Dzięki serdeczne - MAG :))



martwa natura z astrami i chinką


[...]

Ładny jest, Elu. Spróbuję jeszcze do niego wrócić, bo teraz urwanie
głowy. A teraz tylko sygnalizuję trzecią strofkę, która choć
gramatyczna, to czyta się przedziwnie przez składnię :) Przeczytaj,
zobacz, a ja się jeszcze pojawię.

w.



| martwa natura z astrami i chinką
[...]

Ładny jest, Elu. Spróbuję jeszcze do niego wrócić, bo teraz urwanie
głowy. A teraz tylko sygnalizuję trzecią strofkę, która choć
gramatyczna, to czyta się przedziwnie przez składnię :) Przeczytaj,
zobacz, a ja się jeszcze pojawię.

w.


Pojaw się, bo przeczytałam ją i "nie wiem, o co Ciebie idzie" :-)




| martwa natura z astrami i chinką

| przestrzelony samobójczą kulą
| bukiet astrów samotny na ścianie
| przyjaciółka zraniona odeszła
| zbyt kanciasta i nienowoczesna

kwitnie krwią wieczór
księżyc wczoraj użyźnia
tuż za chwilą sen.

Piękny, nostalgiczny wiersz z ukrytą w środku pozytywką wydzwaniającą smutne


wspomnienia.

Oooo, jak mi dobrze, miód na moje skołowane szarością jesienną serce.

A koniec - sam w sobie moglby stanowić piękny wiersz:

           "Z czasem pogodzeni emigranci
            zgodnie żyją w malutkim salonie
            nocą książkom czytają baśnie
            przegrywani na Starym Zegarze"

Jarzębinowy Krysiaczek (i czek na drobne poprawki ;))
Pozdrawiam
marco


Nie deprecjonując bynajmniej Krysiaczka, lepiej by mi dzisiaj zrobił
jarzębiaczek w doborowym towarzystwie;-)

Pozdrawiam



[...]
pogodzeni z czasem emigranci
żyją zgodnie w malutkim salonie


[...]

Pod koniec wiersza dowiaduję się, że to malutki salon,
a odmalowany jest tak wielowymiarowo,
że przedstawiałem sobie raczej salę jakiejś galerii,
gdzie eksponaty po wyjściu ostatniego zwiedzającego
zyskują osobowość i zaczynają komunikować się.
W rezultacie całkiem żywa ta martwa natura,
i piękny, nastrojowy wiersz.

pozdrawiam
s.

--
elka-one




[...]
| pogodzeni z czasem emigranci
| żyją zgodnie w malutkim salonie
[...]

Pod koniec wiersza dowiaduję się, że to malutki salon,
a odmalowany jest tak wielowymiarowo,
że przedstawiałem sobie raczej salę jakiejś galerii,
gdzie eksponaty po wyjściu ostatniego zwiedzającego
zyskują osobowość i zaczynają komunikować się.
W rezultacie całkiem żywa ta martwa natura,
i piękny, nastrojowy wiersz.

pozdrawiam
s.


Bo ona jest żywa, a salonik, cicho Ci się przyznam, mój.
Dziękuję za miłe słowa, bo lubię ten salonik i ten wiersz :-)


 "elka-one"

martwa natura z astrami i chinką


[...]

ależ wcale nie taka martwa :) W wierszu żyje, sprawnie upersonifikowana.
Ładny salon, w ciekawym ujęciu, a ostatnia strofa jeszcze podkreśla
indywidualizm bytu użytych rekwizytów (oj, zrymowało się) ;)
Mam wątpliwości co do wydźwięku przyznawanej przez marco nagrody uznaniowej
od mojego imienia, niewytłumaczalne przeczuciem ironii...
Pozdrawiam serdecznie
Krysia
#czekam w Zgorzelcu :) Już tylko miesiąc:)


 "elka-one"

| martwa natura z astrami i chinką
[...]

ależ wcale nie taka martwa :) W wierszu żyje, sprawnie upersonifikowana.
Ładny salon, w ciekawym ujęciu, a ostatnia strofa jeszcze podkreśla
indywidualizm bytu użytych rekwizytów (oj, zrymowało się) ;)


Wiesz, bo te martwe natury zawsze ożywają w nocy, tylko trudno je przyłapać;-)

Mam wątpliwości co do wydźwięku przyznawanej przez marco nagrody uznaniowej
od mojego imienia, niewytłumaczalne przeczuciem ironii...


Coś w tym chyba jest, ale nie mnie oceniać marcowe intencje. Przyjęłam za dobra
monetę:-)

Pozdrawiam serdecznie
Krysia
#czekam w Zgorzelcu :) Już tylko miesiąc:)


I hope. Odpozdrawiam miło


 "marco"

"Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby" a tu proszę - zębami


sprawdzają czy Jarzębinowe Krysiaczki
aby nie gorzkie? Martwej natury człowieka im się zachciewa, z cyrklową


nóżką komina zakreślajacą
gryzący w oczy horyzont...
No to cyk! na drugą nóżkę - dzieciństwo - skoro o cyrklu mowa!
A teraz, pijany, wyśpiewam jak ze śmierci lata narodził się Jarzębinowy


Krysiaczek (i też: lata):

        JARZĘBINOWY KRYSIACZEK
        (śpiewka mazowiecka)


:)

k.


"małgorzata":

Pole dla wyobraźni:), obraz wychodzi z ram + świetne zdjęcia /kózka:))));
panbuk:)/.


:-)

|  między mną a tamtym - myślnik

ja się nie znam:)


to zupełnie tak jak ja

ale już któryś raz czytam i ciągle mam odczucie, że ten
myślnik taki delikatny w kontkście


Prawda ? Jak bławatek w zębach konia,
albo jak doliniarz wśród ludzi gór,

albo jak uporczywie więziona myśl
pod martwą naturą czaszki,
albo...a zresztą sam sobie muszę jeszcze raz przeczytać :-)

Dzięki za odwiedziny i znak

Pozdrawiam
            mał.


serdeczności
s.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl



ze srebrnego strąka wyłuskana
blady embrion dziewica opłatek
wzięta na język całkiem obcy
na ząb jeszcze niewypolerowany

nie była twardym orzechem
o nie
i nie wiadomo, czy kiedyś zrobiono z niej balona

czy w jakiś przeklęty dzień słotny
swym amorfizmem poznała konkretność bruku
uniesiona w nieznane obcą podeszwą
zniknęła w tramwaju -
miała pecha, choć sama stworzona do tego
by utrzymywać go w ustach na stałym poziomie

lub odleciała daleko w obce kraje pod fotelem
klasy ekonomicznej lotu KL1703 Amsterdam - Madryt
przemycona w podróż na gapę
lecz w końcu torturą dokonano za nią żywota:
brutalna pobudka i banalny koniec wśród śmieci

albo została w kraju wyżucia?
i jak martwa natura skrycie pod siedzeniem
w dusznym mroku nieklimatyzowanego kina
chłonęła głosy w nieznanym języku
zdana na swą rozciągliwą wyobraźnię

żadna kronika nie powie nic więcej o tym
co mym bystrym oczom nie uszło uwadze
choć zdaje się - zwyczajne nic
a coś o tyle, aby mieć o czym zapomnieć
epizod ledwie tyle ważny, by go opisać

albo reklamą zbyć -
w porze najmniejszej oglądalności
lub w końcu zapisać tu wierszem niedbałym
- oto hołd jej pamięci cały


(wiersz-guma)

wyłuskana ze srebrnego strąka
(by nie mieć zastrzeżeń)
blady embrion dziewica opłatek
Częstochowa-opłotki flavoured

wzięta na język całkiem obcy
na ząb jeszcze niewypolerowany

nie była twardym orzechem
o nie
i nie wiadomo, czy kiedyś zrobiono z niej balona

czy w jakiś przeklęty dzień słotny
swym amorfizmem poznała konkretność bruku
uniesiona w nieznane obcą podeszwą
zniknęła w tramwaju -
miała pecha, choć sama stworzona do tego
by utrzymywać go w ustach na stałym poziomie

lub odleciała daleko w obce kraje pod fotelem
klasy ekonomicznej lotu KL1703 Amsterdam - Madryt
przemycona w podróż na gapę
lecz w końcu torturą dokonano za nią żywota:
brutalna pobudka i banalny koniec wśród śmieci

albo została w kraju wyżucia?
i jak martwa natura skrycie pod siedzeniem
w dusznym mroku nieklimatyzowanego kina
chłonęła głosy w nieznanym języku
zdana na swą rozciągliwą wyobraźnię

żadna kronika nie powie nic więcej o tym
co mych bystrych oczu nie uszło uwadze
choć zdaje się - zwyczajne nic
a coś o tyle, aby mieć o czym zapomnieć
epizod ledwie tyle ważny, by go opisać

albo reklamą zbyć -
w porze najmniejszej oglądalności
lub w końcu zapisać tu wierszem niedbałym
przegadanym, z nadmiarem inwersji
- oto hołd jej pamięci cały


"wredota"

"atma"

jak dla mnie - strasznie przegadany. z całego wiersza zostawiłabym tylko to:

spoczął pośród grotów z neolitu,
skorup pozostawionych w kurhanie.


no cóż wredoto ;-) całkiem możliwe że przegadany, lecz gdy namaluję
martwą naturę, nie zwykłem sprzedawać wyciętego z niej jednego jabłka. ;)
a serio, to już nie pamiętam czy coś zmieniłem czy nie w tym odległym
skądinąd wierszu.


no cóż wredoto ;-) całkiem możliwe że przegadany, lecz gdy namaluję
martwą naturę, nie zwykłem sprzedawać wyciętego z niej jednego jabłka. ;)
a serio, to już nie pamiętam czy coś zmieniłem czy nie w tym odległym
skądinąd wierszu.


Dla mnie komentarz roku, Arku :-)


Cze,
Z natury rzeczy wole jak mnie ktos objedzie, niz pochwali.

dlaczego jest on wlasnie taki jaki jest. Ale mam nadzieje, ze mozesz
postarac sie i zrozumiec, ze tak naprawde nie jest on o "swiniach", tylko o
tym, ze na swiecie jest wiele religii, i jakbys sie nie urodzil, zawsze dla
jednych bedziesz poganinem a dla drugich swietym. NIE MASZ WYBORU. Tak jak
nie maja go swinie, ktore zjadamy. Nie wiem, czy jest to sprawiedliwe, nie
moralizuje, ZASTANAWIAM SIE.

Pozdrawiam serdecznie,
JLP

Niby dobrze ale rzecz rozbija się jak zwykle gdzieś w środku.
Jak zwykle, w ogóle,  bo nie wiem jeszcze jak u Ciebie.
I za wszelką cenę chcesz żeby nam się zrobiło tych świnek żal.
Albo udajesz że chcesz, albo co gorsza samo tak wychodzi.
A przecież takie cierpliwe.   "pod martwym słońcem i
w brudnym baraku" i słoma mokra od moczu i bez nadziei,
cała ta strofa nieznośnie słaba. A na koniec jeszcze po pysku nam
tymi żyłami. Niech mają.
No wiec miałeś pomysł o czym świadczy choćby tytuł.
A potem to się porobiło, nie widać żeby autor miał nad
czymkolwiek szczególną kontrole. Tu naprawdę nie ma
miejsca na "nazwijmy je delikatnie" to autor wychodzi
w tym gnoju z obory, buty z cholewami i mówi tu jestem, to ja, ja
nazywam, wartościuje,  a konwencja zupełnie nie ta sama.

trudno, niech już zostanie", zostało, trudno zatem.

c.




Smutne i takie prawdziwe...przeczytalam kiedys w autobusie namazane na
siedzeniu cos takiego:
"kocham smierc bo tylko ona na mnie czeka"
mozna by miec watpliwosci czy rzeczywiscie tylko ona ale na pewno czeka...


A ja przeczytałem na murze: "Żyję ale życie we mnie umarło." Banalne, jednak

A Twoja vanitatywna martwa natura? Pomysł trochę za mały, jak na wiersz,
który może przykuć uwagę.

Maciej


Martwa natura

Dziurka od klucza, co oko wabi
dzisiaj poranne słońce skusiła
i ono wtedy pyłków promieniem
bezczelnie się rozbawiło.

Zrazu chyba spragnione
chwyciło kroplę z kranu,
potem siadając na stole
wyśmiało okruchy niesforne.

Wreszcie trafiło na lustro
i nagle szamocząc się w koło
nie wiedzieć czemu uciekło.

JB



pod dyktando(..)


?

Przerób ten wiersz(..)


Martwa natura gościa

Dziurka po kluczu już zapomnianym
co jeszcze niedawno oko wabiła
dzisiaj poranne słońce zaprasza
by tutaj choć chwilę pobyło.

Ono skuszone nikłą przeszkodą
pyłków promieniem na stół się kładzie.
Po drodze łapiąc kropelki z kranu
budzi okruchów stadko niesforne.

Potem spogląda na ścienne lustro,
które zdziwione  takim widokiem
nieznanej twarzy codziennej,
stanowczo do drzwi go kieruje.

JB




| pod dyktando(..)
?
| Przerób ten wiersz(..)
Martwa natura gościa

Dziurka po kluczu już zapomnianym
co jeszcze niedawno oko wabiła
dzisiaj poranne słońce zaprasza
by tutaj choć chwilę pobyło.

Ono skuszone nikłą przeszkodą
pyłków promieniem na stół się kładzie.
Po drodze łapiąc kropelki z kranu
budzi okruchów stadko niesforne.

Potem spogląda na ścienne lustro,
które zdziwione  takim widokiem
nieznanej twarzy codziennej,
stanowczo do drzwi go kieruje.

JB


IMHO przeróbka zakłóciła wartkość wiersza. Przerobiona druga zwrotka jest
super ale reszta ... Obstaję jednak przy wersji pierwszej.
A tak poza tym tam gdzie jesteś taka wraźliwość i postrzeganie to dla mnie
szok. Pozytywny oczywiście. {:-]
Trzymaj się.
j



:Martwa natura
:
:
:Dziurka od klucza, co oko wabi
:dzisiaj poranne słońce skusiła
:i ono wtedy pyłków promieniem
:bezczelnie się rozbawiło.
[...]
:
Nie bardzo podoba mi się forma tego wiersza. Zabrakło mi w nim rytmu.
A jednak sprawił, że czytając widziałam ten figlarny promyk. Rozpanoszyło
się to słoneczko na chwilę, rozszumiało. Zabawnie jest obserwować chwilę,
śmiesznie bawić się czymś co odchodzi. Czasem tylko przemknie nieśmiało myśl
zagubiona - nie dla mnie teraz ten promień, nie na długo. I wtedy przestaje
być śmiesznie. Znowu zacienia się dziurka od klucza, maleńkie drzwi do
nadziei, i lustro szarzeje, kropla ożywcza solą smakuje. Zostają tylko
pociemniałe okruchy... te można rozsypać na parapecie... może przyciągną do
siebie skrzydlate ptaki?

iola


(sorki małe poprawki)


Hej, przyjacielu :-) Zanim się zabiorę za komentarz, po dwukrotnym już (ale
to mało) przeczytaniu, pozwolisz - jeszcze drobne poprawki; niektóre mają
dla mnie znaczenie interpretacyjne.
Stale mnie zadziwiasz - zarówno różnorodnością treści, jak i formy.


[.....................]
Miasto szaleje z niepokoju.
Niedobitki konnicy z pod Tapsus,               (spod)
ściga samotny Kato, nawołując do pozostania w mieście.
[.............................]
Nadchodzi burza. Kato martwi się los zbiegów w niepogodę.


(losem? o los?)

Stoik utrzymuje, iż to moralność zapewnia prawdziwą wolność,
rozum i cnota znaczą więcej niż własna cielesność.
Jego kolega, oponuje mu gwałtownie przypominając o naturze człowieka.


Myślę, że nie może być "oponuje mu". Albo "oponuje" albo sprzeciwia mu się".

Gospodarz złości się na przeciwstawnie  natury rozumowi.


przeciwstawienie?
[..........................]
potem w wyrywa je z siebie.


bez "w"?

Reszta potem, jak odpowiesz i pomyślę.


akt


 (...)Powiedz, czy Artemisia

malowała w ogóle martwe natury?
w.


Kobieta, która, mszcząc się, ręką Judyty odcina Holofernesowi głowę z taką
pasją,
nie mogła chyba malować martwych natur. :)
Minerwa, Magdalena, Ester...ale obraz, który kocham naprawdę to
Susanna and The Elders...

 Dużo księżyca, Jacku :)
m.


akt


Kobieta, która, mszcząc się, ręką Judyty odcina Holofernesowi głowę z taką
pasją,
nie mogła chyba malować martwych natur. :)


Też jakos nie widzę jej, gdy niedbałymi pociągnięciami wyłania jakieś
vanitas ; )

Minerwa, Magdalena, Ester...ale obraz, który kocham naprawdę to
Susanna and The Elders...


Bo też potraktowanie samego motywu jest wyjątkowe. Nigdzie więcej przy tym
temacie nie znalazłem schodów. I takiej bezradności.

  Dużo księżyca, Jacku :)

m.


: ) jest. i woła

w.


Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze dalszą część tekstu, żeby lepiej osadzić
problematyczne zdanie w kontekście:

"Z jakiejkolwiek strony by spojrzeć, jeżeli nawet nie wyrośliśmy z <<Romansu
o Róży| , to przynajmniej wzrastaliśmy oddalając się od niego. Rozprawa
poświęcona ogółowi rozważanej przez nas tradycji z początku wydawać się może
tylko kolejnym objawem dosyć smutnej przypadłości uczonych, a mianowicie
dążności do "ożywiania" rzeczy martwych, niezgody na pozostawienie zwłok bez
pobudzającej iskry elektryczności. Taki osąd byłby jednak zbyt
powierzchowny. Ludzka natura nie przemieszcza się w czasie na podobieństwo
pociągu mijającego poszczególne stacje: będąc żywym jestestwem, posiada
przywilej utrzymywania się w ciągłym ruchu, ale nigdy nie pozostawia za sobą
przebytej drogi. Czymkolwiek byliśmy, tym w pewnej mierze nadal jesteśmy".

Gdybyście znaleźli tutaj jakieś błędy językowe, proszę mnie śmiało besztać.
:) Muszę przyznać, że te zdania również stanowiły twardy orzech do
zgryzienia.

Bukary


"Z jakiejkolwiek strony by spojrzeć, jeżeli nawet nie wyrośliśmy z
<<Romansu
o Róży| , to przynajmniej wzrastaliśmy** oddalając się od niego. Rozprawa
poświęcona ogółowi rozważanej przez nas tradycji z początku wydawać się
może
tylko kolejnym objawem dosyć smutnej przypadłości uczonych, a mianowicie
dążności do "ożywiania" rzeczy martwych, niezgody na pozostawienie zwłok
bez
pobudzającej iskry elektryczności. Taki osąd byłby jednak zbyt
powierzchowny. Ludzka natura nie przemieszcza się w czasie na podobieństwo
pociągu mijającego poszczególne stacje: będąc żywym jestestwem, posiada
przywilej utrzymywania się w ciągłym ruchu, ale nigdy nie pozostawia za
sobą
przebytej drogi. Czymkolwiek byliśmy, tym w pewnej mierze nadal jesteśmy".

Gdybyście znaleźli tutaj jakieś błędy językowe, proszę mnie śmiało
besztać.
:) Muszę przyznać, że te zdania również stanowiły twardy orzech do
zgryzienia.


Zasady interpunkcyjne nakazywałyby postawić przecinek w miejscu oznaczonym
gwiazdkami, choć niekoniecznie trzeba tych reguł w takim tekście
przestrzegać.

Bukary


--
Pozdrawiam serdecznie
Stanisław "Scobin" Krawczyk
"| Dzieje apostołów<< opisują rozwój apostołów w czasach apostołów"
Autor nieznany


Witam !

        Ciesze sie, ze jest ktos, kogo interesuje rowniez wykorzystanie
sil natury. Mam dom o powierzchni 90 m.kw. parter + poddasze nieuzytkowe i
ogrzewanie elektryczne. Martwi mnie jednak dosc duze zuzycie energii
elektrycznej. Waha sie ono obecnie (od -10 st. do 0 st.) w granicach 60 kW
na dobe. Jest to duzo zwazywszy, ze ogrzewam tylko czesc pomieszczen
(czesc jest dogrzewana pradem a jest to czesc gdzie mieszkaja dziadkowie -
tradycja itd itp.). Chcialbym zbudowac mala elektrownie wiatrowa o mocy
max. do 5 kW na godzine. Starczyloby to aby zaopatrzyc sie w niezbedna
energie do ogrzewania zima i oswietlenia, a latem do zasilenia maszyn do
przetworstwa owocow. Jesli ktos moglby mi pomoc w tej kwesti bede
wdzieczny. Mam troche pojecie o konstrukcjach mechanicznych oraz o tym co
to jest prad, jestem elektronikiem i mysle, ze dalbym sobie rade. Chodzi
mi o to gdzie mozna zdobyc pradnice, przekladnie, jakie sa zasady
dzialania takich elektrowni. Prosze o wszelakie informacje na priva



Witam !

        Ciesze sie, ze jest ktos, kogo interesuje rowniez wykorzystanie
sil natury. Mam dom o powierzchni 90 m.kw. parter + poddasze nieuzytkowe i
ogrzewanie elektryczne. Martwi mnie jednak dosc duze zuzycie energii
elektrycznej. Waha sie ono obecnie (od -10 st. do 0 st.) w granicach 60 kW
na dobe. Jest to duzo zwazywszy, ze ogrzewam tylko czesc pomieszczen
(czesc jest dogrzewana pradem a jest to czesc gdzie mieszkaja dziadkowie -
tradycja itd itp.). Chcialbym zbudowac mala elektrownie wiatrowa o mocy
max. do 5 kW na godzine. Starczyloby to aby zaopatrzyc sie w niezbedna
energie do ogrzewania zima i oswietlenia, a latem do zasilenia maszyn do
przetworstwa owocow. Jesli ktos moglby mi pomoc w tej kwesti bede
wdzieczny. Mam troche pojecie o konstrukcjach mechanicznych oraz o tym co
to jest prad, jestem elektronikiem i mysle, ze dalbym sobie rade. Chodzi
mi o to gdzie mozna zdobyc pradnice, przekladnie, jakie sa zasady
dzialania takich elektrowni. Prosze o wszelakie informacje na priva


Ten temat byl juz przerabiany. Na wybrzezu w Gdansku chyba taka dziala,
zbudowana przez Szwedow.
Amortyzacja po 10 latach.
Elektrownie wiatrowa nalezy uznac jako niestabilne zrodlo energii,
kosztowne w budowie ( wysoki slup + agregat + sterowanie + zezwolenia +
bezpieczenstwo).
Widzialem takie wysokie wiatraki we Francji, Hiszpanii ( ale koszt min.
chyba od 100.000 zl -).

Czy myslales o pompie cieplnej . Wieksza sprawnosc. Bezpieczna. Bardziej
stabilna, nie wymaga generatora. Wklad pracy wlasnej to 50% kosztow
pompy.
Jack


Czy tenże moduł może się popsuć częściowo, to znaczy czasem działac,
czasem nie lub działać nie całkiem prawidłowo ???


A pewnie ze moze. Nazywa sie to zlosliwosc natury martwej: psuje sie wtedy ,
gdy jest najbardziej potrzebne

Objawy; raz pali od 1 razu, równomierne wolne obroty,
innym razem uruchomienie z dużymi trudnościami, wolne obroty
nierównomierne, czasem wcale nie nie daje się uruchomić ...


Moze jakis zimny lut. Raz laczy, raz nie

pozdr Darek



(ciap)

A pewnie ze moze. Nazywa sie to zlosliwosc natury martwej: psuje sie
wtedy ,
gdy jest najbardziej potrzebne

(ciap)
Moze jakis zimny lut. Raz laczy, raz nie


Piszesz na podstawie doświadczenia ogólnego, czy miałeś z tym modułem do
czynienia ?

Włodek



Jeszcze kilka godzin może potrwać dogaszanie hali hipermarketu M1 w Zabrzu.
(...)
Spłonęło ponad 10 tysięcy metrów kwadratowych czyli około 20 procent
powierzchni centrum handlowego. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Ogień pojawił się na terenie obiektu po północy.
(...)
Pożar objął łącznie powierzchnię ok. 10-12 tys. m kw. - w północnej części
centrum M1 zajmowanej m.in. przez dwa duże sklepy budowlano-wyposażeniowe.
(...)

Ktoś by powiedział, że to złośliwość rzeczy martwych albo czysty przypadek.
A ja mówię, że to kolejny głupi zbieg okoliczności i siły naturalne mają
jak widać świetne poczucie humoru!

Akurat niedługo miała być przeprowadzana inwentaryzacja. Zamiast tego
spiszą z ubezpieczycielem protokół strat. I obie strony zadowolone (no,
może ubezpieczyciel troche mniej). Pewnie zachowały się komputery gdzie
zapisane są stany magazynowe.

Na Allegro znów pojawi się trochę taniego towaru. Normalka.

Równie zadziwiający zbieg okoliczności był wydarzył się kiedy pewna duża
firma od oświetlenia, nazwy nie pamiętam, ale coś jakoś na "Bri..." (i
kończy się literką x, więc "Bri..x", chyba..), miała przeprowadzać się ze
starych magazynów do nowych w Piasecznie p. Warszawą. Żartobliwe siły
natury sprezentowały firmie pożar w starym magazynie dwa dni przed
inwentaryzacją. Wszystko doszczętnie spłonęło. I jak tu przeprowadzać
inwentaryzacje? Na zgliszczach?

Tak więc piętno. Piętno dla żywiołu jakim jest ogień :)


Dnia 7/11/2005 1:12 PM, dziwny zielony stworek podszywający się pod
znaną wszystkim postać, zwaną 'Eulalka', wprawił nas w konsternację
zeznając nagle co następuje:

| Trzeba będzie zwołać kiedyś zebranie
| złych duchów p.r.t to ocenimy walory
| poszczególnych jednostek komisyjnie...
Wcale się nie boję.


Ależ ja nie chciałem straszyć, złapałem
Cię tylko na próbie kokietowania wiekiem... ;D

Chcesz linka do fotek ze spotkań frakcji trójmiejskiej psd?


Pewnie, że tak. Tylko może już na priv,
bo podany publicznie sprawić może, że
tłumy fanów utrudnią Wam życie... ;)

Tam to dopiero się działo, oj działo - dam Ci, jak Nixe nie wniesie
protestów ;)


Obiecuję nie komentować, jeśli to coś
pomoże. Mogę jedynie zazdrościć. Ale
cóż, nawet gdyby kto zaprosił, to i tak
nie było szansy, żebym mógł przybyć...

| Trzeba było odnaleźć modelkę i żelazkiem po
| skrzywionej mordce...
Modelkom trzeba było uda wyszczuplać do kalendarzy :(


Jakby kto nie mógł ukontentować się
widokami przyrody, albo w ostateczności
jakiejś sympatycznej, martwej natury... ;D



Sorry czy ktos moze mi powiedziec co sie stalo z wyspa
sobieszewska????????
Grobla  jest zagrodzzona drutem i tabliczka wstep wzbroniony
Wyspa ktora byla jedna z ostatnich enklaw ciszy,spokoju i nie skazonej
natury jest teraz pobojowiskiem poatomowym.


Wyspa i nie skazona natura?? Dokola: rafineria, halda fosfogipsow w
Wislince, oczyszczalnia Wschod i kolektor ktorym splywaja scieki z
calego trojmiasta. No chyba ze to nie ma najmniejszego wplywu.

Wydmy rozjezdzone przeez
ciezarowki,postawiono obskurne falochrony,jest pelno kamieni gruzu i
wszystko wyglada jak olbrzymi plac budowy
Co to kurwa w ogole jest.Czy bedzie tam kolejny McDonalds (moze nie
"drive" ale "swim")


Co sie tak bulwersujesz? Po prostu umacniane jest nabrzeze u ujscia
Martwej Wisly (podobno po drugiej stronie Wisly ma byc port, czy
przystan jachtowa (przynajmniej cos w tym stylu) i poszerzony falochron
ma umozliwic wplywanie wiekszych jednostek)

Poza tym jak siegam pamiecia to wejscie na groble bylo zagrodzone od
zawsze. Nie przeszkodzilo to jednak nikomu tam chodzic (zawsze jakas
dziura w plocie sie znalazla)

Sklep z Coca-Cola i jakis ekskluzywny Hotel????????


Na Wyspie cos ekskluzywnego??? No co ty.

Tak na marginesie: Wyspa to nie tylko grobla, zawsze mozesz pojechac do
Swibna na drugie ujscie (albo przejsc sie plaza)


dobrze wiem, ze grafik ze mnie zaden. po miesiacu robienia w programach
graficznych jakim mozesz byc grafikiem?!? moze ty bys byl super, ale ja
nie... i zdaje sobie z tego sprawe. ale naucze sie - i dzieki za sugestie.


To dlaczego zaczynasz od prezentacji usług... nie mając co pokazać?
Przysiądź najpierw do jakiegoś programu(wedle uznania), poświęć mu swój
czas i nerwy, zrób kilka prac i już będziesz miał co pokazać...
Wyobraź sobie potencjalnego klienta, który wchodzi na Twoje portfolio
(zakładam, że działa)... on nie ma się na czym oprzeć... i nie dość, że
szybko zamknie przeglądarkę, to równie szybko zapomni o Twojej stronie.
Nie traktuj programowania i webdesign'u jako sposobu na zarobek...
pokochaj to i traktuj jak sposób na życie, jak swoją drugą połowę. Wtedy
coś osiągniesz. Za Tobą przemawia cash... tak nie dojdziesz daleko.
Polecam kupić blok i zestaw dobrych ołówków... i narysuj sobie kilka
projekcików ze swojego otocznia(dajmy na to martwą naturę). Po jakimś
czasie jak nie znienawidzisz tego... weż się za grafę porządnie...
wówczas będziesz miał podstawy aby wogóle zacząć...

Pozdrawiam

lark
"Set Your Browser to Stun..."



To dlaczego zaczynasz od prezentacji usług... nie mając co pokazać?
Przysiądź najpierw do jakiegoś programu(wedle uznania), poświęć mu swój
czas i nerwy, zrób kilka prac i już będziesz miał co pokazać...
Wyobraź sobie potencjalnego klienta, który wchodzi na Twoje portfolio
(zakładam, że działa)... on nie ma się na czym oprzeć... i nie dość, że
szybko zamknie przeglądarkę, to równie szybko zapomni o Twojej stronie.
Nie traktuj programowania i webdesign'u jako sposobu na zarobek...
pokochaj to i traktuj jak sposób na życie, jak swoją drugą połowę. Wtedy
coś osiągniesz. Za Tobą przemawia cash... tak nie dojdziesz daleko.
Polecam kupić blok i zestaw dobrych ołówków... i narysuj sobie kilka
projekcików ze swojego otocznia(dajmy na to martwą naturę). Po jakimś
czasie jak nie znienawidzisz tego... weż się za grafę porządnie...
wówczas będziesz miał podstawy aby wogóle zacząć...

Pozdrawiam

lark
"Set Your Browser to Stun..."


tak. chyba masz racje. zrobie tak jak mowisz.
i dzieki wszystkim za sugestie, i za to, ze poswieciliscie czas na tak marna
strone ;)
pozdr.


"wilczysko"

punkt na suficie ma dwa dni nie mogę go wypatrzeć
w żadnym z koszmarów bez użycia denek to stamtąd
puste mieszkanie rzuca trzecim okiem przez palce
pajęczyn tak jak przez makramę

spójrz tylko
zbliżenie na martwe natury
faktura bawełny bazie w popielniczce
odcisk dłoni na lustrze linie papilarne
tak wyraźne że trafić do środka to pestka

tylko wyjść nie można
poza własną słabość poza tę tęsknotę
która stawia i stawia
każe patrzeć w lustro
jakby poza
labiryntem tkwiły odpowiedzi

/dobrze mi tu/
/wiem - nie lubisz kiedy/
/z takiej perspektywy patrzę na twój brzuch/
/na piersi wprost w zmrużone oczy/
/nie dotykaj lustra bo już tu nie wrócisz/

łączę okruchy jak drobiny lodu
rozpływają się w setkach odbić
nie
nie chcę tej twarzy
masz na zbyciu inną?
może być z tej książki którą właśnie czytasz

jestem tutaj w kłębku
szklanej układanki

w.


lubię te wilkowe "komentarze".


gdy innym razem jakiś wróbel próbował
dziobać owoce, pepiczek zeźlił się i namalował
dziecko i winogrona wierniej niż odcisk
pestki. jego mocodawca zamarzył, aby pozbyć się
i tej zasłony i kazał pepiczkowi retuszować
pełne kiście i detale martwym pędzlem.

dziecko ożyło. malarz zrozumiał naturę złudzenia
lub mniej górnolotnie, włosia, trzonka i płótna.
resztę znał jako ciało w swoim otoczeniu.

Data: 17 sierpnia 2004 12:21:18


gdy  śnisz  istnieję
na  ty  z  błękitem
na  brzegu  dnia
spijam  światło  i  powietrze  
nasze  cienie  urodzą  nowe  słońce
twoje  oczy  w  których  śpimy  razem

tak  chciałem  wierzyć  
że  jutro  będzie  
dla  nas  
lecz  dzień  nie  kończy  się  
bez  ciebie

została  mi  ta  pieśń  za  dużo
której  nikt  już  nie  słucha
fala  zmyła  twoje  kroki  
dzieci  mojej  ciszy
otwarty  grób

dla  straconych  marzeń


  wystudzony dzban lub imbryk
  owoce soczysty plastik
  przechodzi w ustach jak mgła
  nie oczekujesz słodyczy
  miąższ orange i brzoskwiniowe piekło
  sutki nadgryzione winogrona
  rozkładasz na stole pustopełne kosze
  rozrzucasz włosy czerwień kwiatów i śliwkową bieliznę

  jeszcze przewracasz puste kielichy
  burzysz sztywny plusz skóry

  - suche zboża moich palców
  nie wyżywiłyby myszy

  zielone refleksy butelki
  są potrzebne już tylko do ostatniego namaszczenia
  martwej natury

weronika


Weronika:

  martwa natura
  (...)


Opis soczysty i zmysłowy niezmiernie. Śliwkowa bielizna faktycznie
prześliczna :) Nie jestem pewna funkcji butelki w finale. Skoro "wystudzony
imbryk" i "nie oczekujesz słodyczy", to "ostatnie namaszczenie martwej natury"
mogłoby pobrzmiewać złowrogo, choć niby nie wynika, że butelka stłuczona; ale w
tym kontekście groźna i tak. A być może rekwizyt napełniony jest po prostu
mocnym trunkiem owocowym stymulującym kochanków :) Tak czy inaczej - zgrabnie
dopełnia kompozycję (częściowo już skonsumowaną :) I nawet jeżeli to wiersz o
przemocy (w co tak do końca nie wierzę) - podoba mi się i tak. Zastanawiają
mnie "zboża palców", ale jeszcze sobie trochę pomyślę.

pozdrawiam - MAG


malując martwe natury nigdy nie pokusiłem sie o to by były
one martwe... jest to opis znakomity, ale czy poezja?
nie sądzę. ale zaraz się odezwą dyżurujący pochlebcy :)
a ty się ucieszysz!


nie mam sily na takie luksusy. i nie chce zebys wypowiadal sie na temat
moich wierszy na forum,
draznia mnie Twoje komentarze. sam nie wiele umiesz a myslisz ze pozjadales
wszystkie rozumy.
php to nie jest klub wzajemnej adoracji, zadko ktos komus pochlebia gdy
wiersz jest zly. wiec badz spokojny.

weronika



  wystudzony dzban lub imbryk
  owoce soczysty plastik
  przechodzi w ustach jak mgła
  nie oczekujesz słodyczy
  miąższ orange i brzoskwiniowe piekło
  sutki nadgryzione winogrona
  rozkładasz na stole pustopełne kosze
  rozrzucasz włosy czerwień kwiatów i śliwkową bieliznę

  jeszcze przewracasz puste kielichy
  burzysz sztywny plusz skóry

  - suche zboża moich palców
  nie wyżywiłyby myszy

  zielone refleksy butelki
  są potrzebne już tylko do ostatniego namaszczenia
  martwej natury


przeczytalem pierwszy raz i... nie spodobalo mi sie...
przeczytlem po raz drugi i... bardzo mi sie spodobalo :)


wilczysko:

Arcimboldo, manierysta z nadania i zamiłowania stosował z upodobamiem
zarówno zasadę 'bizarro' - dzieła zaskakujacego, jak i capriccio -
dzieła dziwacznego. Podobny tyleż do Don Kichota, co do konkwistadora,
ofiarowywał dworskim intelektualistom rozrywkę w postaci martwych
natur funkcjonujących jako portrety. Jako malarz Habsburgów, jako
twórca osobny, przeszedł do legendy, a jego obrazy znalazły miejsce w
Kunstkammerze, na poły gabinecie osobliwości, na poły muzeum Rudolfa II.

Człowiek renesansu, intrygująca osobowość, natchnienie dla
surrealistów. Zdawał się dostrzegać w naturze (również w martwej) to,
co wiele lat po nim odnajdywał Leśmian: tęsknotę to człowieczeństwa.
Albo - jeśli wolicie - w ludziach, nieuchronne i niepowstrzymane
ciążenie ku śmierci.


(...)

No ładnie Wilczku, ładnie ująłeś :) widać wszechstronną wiedzę u Ciebie.
Jak też to, że lubisz zagadki... i jeszcze w to surrealistów wplątałeś
nie na darmo i Leśmiana nadrealistę_realistę. Może tak byś
spróbował skonfrontować się z moim genialnym wierszem pt. Mahdi ;),
Ciekaw jestem twej opinii równie wnikliwej, bezwzględu na
tą rzecz czy na plus czy minus.

a



ale zaraz, co jest na stronie?

ja tylko widze keczapy i inne martwe natury


O właśnie. Miałem pytać. Fajowe te zdjęcia
Twoje i Komina z mieczami. Umieścić?



Umieścić?


My sie chyba nie rozumiemy.

Skoro na stronie jest tylko martwa natura, to dlaczego maja byc tam
twarze moja i Komina?


"Kto o Muzę nie dba, ten Muzę przepędza"

Spojrzenia Wasze lodową chmurę przywiały w moim kierunku
Złowieszcze uśmiechy, karcące słowa rzucały gromy kuliste
Jakież to myśli burzę serca mogły wzbudzić i umysły zmącić?
Za co karzecie wypędzając w noc zimną i księżyca pełnię
Jakiż to demon szpetnymi usty, złe rozkazy podpowiadać musi.

Mam odejść odejdę, lecz wcześniej mój los Wam przedstawię.

Gdy słucham rozkazów i moce ciemne już chłoną mnie na wieki
Opadłe liście ziemię malują zgnilizną, a lasy przestają szumieć
Martwa ta cisza grozą usłaną, ostrzega trzaskiem suchej gałęzi
Omijaj to miejsce nie przechodź tędy, bo ciernie kaleczą stopy
Nie znajdziesz w przestrzeni wśród żywych przyjazne marzenia
I choć boska natura, zostawia dla ziemi jeszcze jedno przesłanie
To deszcz życzliwie kropelkami wody obmywa krwawiące rany
Kierując strużki w czerwonych odcieniach ku głodnym wilkom
Co krwi spragnione nosem przy ziemi węsząc podążają tropem
Żądne padliny, w podnieceniu otwierają wytęsknione pyszczki.

Tutaj nie będzie królowych poranka, bo diabeł z mocy Lucyfera
Nęcąc i kusząc duszę wydarł z kobiecego serca, a ogień wieczny
Płomienie rozrzuca, by słowy tymi ironia w drwinę tak obleczone
Kiedyś przypomnieć Wam mogły, że nie wszystko jest tu spalone.
Kto szuka ten znajdzie z popiołów wygarnie niezwęglone perły
Oczyścić je każe, oprawić pomoże by blaskiem znowu zalśniły
Lecz pracy to dużo, pokarmu z ambrozji  i wina dobrego gatunku
Dostarczyć musicie, epiką odpłacić, odkwasić kiślowe stężenia
A wiadra popłuczyn, z mocznikiem oparów umyjcie czystą wodą
Wtedy to Muzy zagrają do tańca, rozbawią oczy i użyczą pióra

Żegnajcie Najmilsi, niech pieczę nad Wami boska Kaliope sprawuje
Prawo Eunomii osłania gnębionych, a ramię Temidy spory roztrzyga.

Czarująca Czarownica


:   Ahoj, Krzysztofie;

grazyno, ahoj :)

:podoba mi się, za odwrócenie kolejności zmarlych i kamieni,
:które -pozornie proste - naprawdę doskonale oddaje naturę cmentarzy.  I
:za podświadome anielenie w poczuciu, że skrzydła już wyrastają.  Ciekawe
:rzeczy wychodzą z połączenia tych trzech elementów : kamieni, zmarłych i
:skrzydeł.

........ i smutku, i spokoju, i skostnialych dloni :) pozornie proste?

:Według mnie ostatnia strofa psuje tekst - zapomnienie w miejscu
:symbolizującym pamięć i stawanie się kamieniem to pasujace tu i ciekawe
:motywy, ale czy nie dałoby się tego pokazać zamiast powiedzieć
:bezpośrednio?

dobra, bede eeee.... szczery? jasne ze daloby sie powiedziec toto mniej
bezposrednio, ale juz mi sie nie chcialo, wtedy....byc moze pisany teraz
mialby zakonczenie takie:

kamieniem obojetnosci dotkniety
nieslyszacym powierzam moj smutek
rozmawiamy
jak martwy z martwymi

ale wszystko to tylko akademickie gadanie. grazyno, jaki sens ma takie
rozbieranie? jezeli dziala, dziala od razu, jezeli nie....coz, wtedy
przelatujemy wzrokiem tekst i adieu.... do szalu mnie doprowadzaja rozbiory
i "copoetachcialprzeztopowiedziec"....uh....

Pojęcia oczywiście nie mam jak, ale szkoda mi , że na
:koniec taka łopatologia.

tam od razu lopatologia, postaw sobie, ze to byl koniec dla tych mniej
wrazliwych :) albo ucieczka autora od kombinowania. proste mysli, prostymi
slowy :)

:A stanowczo mi się nie podobają "dłonie w naręczach"- ekhm,to brzmi
:jakoś okropnie i zmusza do wyobrażania sobie techniki trzymania tych
:naręczy, tak że dłonie są  "w" nich.

no wlasnie ! zmusza do zadzialania wyobrazni. czym jestem, bezbronny koles
setki kilometrow od ciebie, jedyne co moge to zadzialac na twoja wyobraznie,
nia sama ... czynie to....dlonie w nareczach ci sie nie podoba? pomysl,
dlonie jak kwiaty, narecza dloni.... dlonie w wazonach, dlonie niczym
secesyjne motywy zdobnicze, dlonie......piekny motyw :)

Kurcze, przecież ich wtedy -tych
:dłoni - nie widać, jak są "w" naręczach kwiatów ... przyznasz, że takie
:rozpatrywanie szczegółów technicznych obrazu poetyckiego głupie jest
:okropnie - ale ten zwrot z tekstu jednak do nich skłania nachalnie...

iiiiii, glupie, okropne.... zycie jest glupie i okropne.... sklania

za co serdecznie dziekuje, caluje i znikam.... a moje narecza kamienne
machaja ku tobie niezdarnie ...

k

:Grażyna
:


czesc Luc ,

twoj wiersz przypomina mi pewną scene ze "Zbrodni i kary",
w ktorej na oczach malego Rodii-dziecka pijany chory chlop
katuje na smierc konia. Jest przy tym ojciec Raskolnikow,
bezradny . Potem Rodii wiele razy sni sie to koszmarne
widowisko .
Nie jest to kwestia znajomosci psychologii, ale chyba
raczej jakis rodzaj wrazliwosci i madrosci zycia -
w jaki sposob  i w jakim wieku dorosli tlumaczą
i pokazują dzieciom , ze zabijamy zwierzeta by pozniej je np. jeść.
Ze zdarza sie to z krolikami ktore dziecko karmi ,
ktore sa dla niego najblizyszym przyjacielem , jak mis ,
jak kocyk ktory pachnie mamą.
Czasami rodzice katują (swiadomie , nieswiadomie, czasami
po pijanemu nie tylko zwierzeta , lecz i swoje dzieci) -
mlody pies duzo szczekal , lecz dla 6 letniego chlopca bym
przyjacielem , pijany ojciec niedzielę powiesil psa na sznurze
i zatlukł pałką , gdy chlopak wrocil z kosciola pies byl juz zakopany.
Opowiedzial o tym , ze zdziwieniem , zdziwione byly tez dzieci
z sasiedztwa , tak wiekszosc z nich spotkala sie pierwszy raz
ze smiercia zwierzecia.

Wojtek


rozmawiałem dzisiaj o tym z moim ojcem (swoją drogą, gdy o tym
rozmawialiśmy, on akurat zdzierał skórę z królika, którego ja trzymałem na
łapki; wygląda to tak, jakbyś ściągał obcisły sweter przez głowę. miedzy
innymi z tego powodu przypomniałem sobie 'władce zwierząt'... bo uciszyć
sumienie).
...ogólnie, ojciec powiedział, że nie ma to wpływu na psychikę dziecka; że
to jest prawo natury, że tak się robi od tysięcy lat. powiedziałem mu, że to
nas odróżnia; nas ludzi cywilizowanych, od ludzi niecywilizowanych, że nie
musimy zabijać osobiście zwierząt, tylko że możemy je kupić już martwe, i że
wcale zwierze nie musi cierpieć, jak ten kurczak który biega po podwórzu z
obciętą głową. dzisiaj można zwierze uśmiercić humanitarnie i nie kłuci się
to ani z religią, ani kulturą ani gustami kulinarnymi.
oczywiście pokłuciłem się z ojcem... skończyło się na tym, na czym kończy
się każda moja z nim rozmowa; że albo ja jestem z głupi, albo za bardzo
fantazjuję.


UROJENIE

Kosówka dawno została pod nami,
głęboko w dole krzyk świstaka zamilkł,
w krąg stały martwe turnie mgłą spowite.
W rysę solidnie od lodu zakrzepłą
włożyłem rękę poszukując chwytu --
i wtem poczułem, że kamień jest ciepły!
Na dalszą drogę brakowało siły,
lecz filar mruczał pod stopą łaskawie,
jak kot przymilnie swój grzbiet mi podstawiał.
Coś pulsowało -- jakby serce biło . . .

-- Granit to tylko kwarcyty i mika
dawno zgniecione potwornym ciśnieniem.
Nie ma w nich życia.  Jastrząb nie pomyka
w niebie nad zrębem skalnego pomnika,
zając się żaden nie zrywa do biegu,
owady wiatrem przyniesione giną.
Wiosna nie przyjdzie źdźbłami przebiśniegów,
ale potężną morderczą lawiną
i oszalałą w dzikim gniewie burzą.
Tu życia nie ma.  Tutaj deszcz zamienia
kamienie w piasek a nie w kwiat nasienie.
I jeśli ci się serca w ścianie bzdurzą,
to jak złudzenie rzecz całą potraktuj.
Skały są martwe.  I takie są fakty.

To prawda . . .   Ruchem niepewnym jak we śnie
haka po ucho wraziłem w szczelinę.
. . . A wtedy granit zajęczał boleśnie,
wyniosłe żebro ogarnęło drżenie
i krwi czerwonej strumyczek wypłynął
plamiąc nieżywe jakoby kamienie . . .


Czyżbyś przez pomyłkę uderzył się młotkiem w palec?
Podoba mi się, bo znam uczucie, o którym piszesz, niepowtarzalność faktury
skały i to wrażenie, że jest czymś więcej niż częścią natury zwanej
nieożywioną. Ale mimo wszystko ostatnia zwrotka wydaje mi się trochę
przesadzona i prowokuje do komentarza jak powyżej.
Pozdrawiam.
Makan


--
============= P o l N E W S ==============
     archiwum i przeszukiwanie newsów
        http://www.polnews.pl



"graf Oman"

| Wahadło

| Stała się częścią martwej natury
[...]
| W blasku kościelnych żyrandoli
[...]
| wahadło ruszyło w drugą stronę
[...]

Tyle. I na tym można budować.

k.


Odpisuję z opóźnieniem, bo byłem poza zasięgiem wszystkiego co ma związek z
techniką.

Dziękuję za przeczytanie. Rozumiem że chała. Ponieważ jest to mój pierwszy,

prosić Cię o głębsze uzasadnienie werdyktu. Przypomnę tylko, że skorzystałem z
pomysłu "cofania się w czasie", który znalazłem w wierszu angielskiego poety
Matthew Sweeneya "Sen rybich ości" (przytaczam niżej).
Mam do Ciebie pytanie: dlaczego wiersz M. Sweeneya jest dobry (zakładam, że tak
jest) a mój zły? Mam wrażenie, po zapoznaniu się z niektórymi wątkami z twoim
udziałem, że jesteś osobą życzliwą i obiektywną, dlatego Twoja opinia będzie dla
mnie bardzo cenna.

graf Oman

Sen rybich ości

Rybie ości leżały w cuchnącym kuble.
Miało to głowę, kręgosłup i ogon.
Już niedługo koty przyjdą po nią.

Nie mogła tak dłużej.
Zamknęła oczy, zapadła w sen.

W czasy, kiedy była tłusta i gorąca na talerzu.
Leży sobie przy zielonym groszku, a sok cytrynowy
wyciśnięty na nią. Zjawia się mężczyzna
z nożem i widelcem, jakby miał ją zjeść.

Nie mogła tak dłużej.
Zamknęła oczy, zapadła w sen.

W czasy, kiedy była zamrożona w zamrażarce.
Razem za jagnięcymi kotletami, z wołowiną, z krewetkami.
Całe trzy miesiące.

Nie mogła tak dłużej.
Zamknęła oczy, zapadła w sen.

W czasy, kiedy zaplątana w sieci,
razem z tysiącami innych ryb, leżała
na pokładzie kutra. I deszcz padał, ale
nie był tak wilgotny, żeby dało się oddychać.

Nie mogła tak dłużej.
Zamknęła oczy, zapadła w sen.

W czasy, kiedy pomykała w morzu,
wyprzedając kraby i meduzy, te stworzenia
tak podobne do niej. Czasy kiedy surfowała,
łapiąc muchy w locie, czując słońce na policzkach.

Chciała, żeby to się nie skończyło.
Śniła wytrwale, aż udało jej się tam pozostać.

Tłum. A. Grabowski



koniec


- Szarabajko śpisz?
- A co? Masz ochotę na miłość? ;)

- Śpię. No to przeczytaj.
- Zamknij oczy, muszę włączyć latarnie.
***

- Nooo, ładny. Zgaś światło.
- Przeczytam ci jeszcze raz.
***

- Skoro i tak nie pozwalasz mi spać... To mogę ci opowiedzieć. Jest
ich dwoje. Tropiący i tropiona w upale. Ona się wymyka, jak te rzeczy
które widoczne tylko wtedy gdy na nie nie patrzeć wprost. Obrzeże
czulsze na światło.
Jeśli upał, to jak to w upale. Gorąco-drżące powietrze i upalne zwidy,
a w upalnym zwidzie purpurowa postać przycupnięta na kamieniu -
imagini della morte. Licho wie czy to ta tropiona, czy też zwykła
polna śmierć (nie, nie zwykła bo purpurowa) możliwa do postrzeżenia
przez upalne cuda wyczyniane horyzontem [- Zauważyłeś że gdy powtarzać
upał, upał, upał, to nic się nie dzieje?;)]
Śpi czy nie śpi? Maszże w polu inny sposób na sprawdzenie niż
podręcznego okolicznego jastrzębia podczas polowania? Ale gdy peel już
chce sprawdzać czy postapiła wbrew naturze wszechrzeczy, okazuje się
że taka weryfikacja jest niemożliwa - może z powodu strachu? Toć
pewnie ścigał tę która nigdy nie spi; czyżby teraz dogonił bezsens
własnych celów? Ucieka.
Spłaszczenie perspektywy powoduje że jastrząb bez problemu może porwać
płótno tylko po to by pod nim ukazało się drugie. Przy czym porwanie
płótna niczego nie wyjaśnia. Krzyk czegoś co miało zostać upolowane
niknie razem z zerwanym światem.
A pod spodem kolejna maska operowego upiora. Płótno nie zostało
zerwane. To tylko rzeczywistość podskórna - co oczywiście nie oznacza
że prawdziwsza niz tamta. I truchło dziewczyny co ma brudne stopy (czy
ktos kiedyśnie chciał całować brudnych dziewczęcych stóp? Tak mi się
przypomniało); pewnie tej samej ale już innej, bo martwej bez udawania.
Przeswiadczenie że juz nic gorszego nie moze się wydarzyć. Peel
poprzednio uciekający (a uciec mu się nie udało), teraz dzięki
instynktowi wie że nie moze się poruszyć, bo stanie się coś jeszcze
gorszego (jak coś ma się stać, to się stanie i tak).
No i się staje (gorszego?). Niosący światło jest jeden, co? A pudło,
jest jeszcze drugi; tak rzadko kojarzony z niesieniem światła że az
strach. To przez skojarzenia z tym pierwszym. Dochodzisz do nonsensu.
Nie można pokonać śmierci, bo wtedy własna śmierć przestaje mieć
jakiekolwiek znaczenie. Zadowolony?

- Nie. Spłaszczyłaś.

- Dobranoc.

w.



Że


| Słyszałem o słowniku polskich wulgaryzmów,
| opowiadała mi o nim osoba będąca na polonistyce.
| W prawie każdym zdaniu przytaczała wyjątki z tego słownika
| i jednocześnie była bardzo zdziwiona, że takie słowa wogóle istnieją.

| To może oznaczać, że jakiś zasób owych słów, jakby soli języka,
| mamy, tyle że w przeważającej części są to słowa martwe.

Nie wyglądaja na martwe. Jesli przysłuchać się swobodnej rozmowie
wyluzowanych Polaków, życie z tych słów aż tryska.
[...]
wyluzowany (lub wkurwiony) Polak potrafi z paru zaledwie
ulubionych wulgaryzmów wycisnac tyle znaczen ile tylko zechce; często to
zasługa odpowiednio przekonywającej intonacji lecz przecież wtrącając od
czasu do czasu jakieś neutralne słowo, można pogadać, nawet w większym
gronie.


To właśnie świadczy o tym, że nasz język żywy nie jest bogaty w wulgaryzmy.
Jak sama zauważasz: pare zaledwie słów + kontekst + intonacja.

Zrób sobie ćwiczenie (to oczywiście nie przymus) i poprzeklinaj
przez powiedzmy 2 minuty (no dobra, jedną minutę),
ale tak aby się nie powtarzać.
(chodzi o same przekleństwa + ewentualnie zaimki)

Co ? ciężko nie.

Anglikom to jakoś wychodzi, amerykanom pewnie też,
włosi są mistrzami....

Nie jestem tu wcale zazdrosny, ani nie mam kompleksu niższości.
To są fakty.
Równie ubogie mamy słownictwo ściśle związane ze sferą miłosci.
(na poziomie uczuciowym i fizycznym)
ale to już inna bajka.

A mówiąc o zaporzyczeniach - miałam właśnie na myśli _manierę_
porozumiewania się na modłę kina amerykańskiego.
W końcu mały chłopczyk, który woła 'fak', kiedy spadnie z rowerka
(trzykołowego;-), nie zaczerpnął sobie tego okrzyku ze słownika.


To są już kwestie natury kulturowo-wychowawczej.
Niestety nie wiem czy kontrola rodziców
(w pozytywnym tego słowa znaczeniu)
na tym polu, ma jeszcze jakiś wpływ,
czy też dzieci są już wychowywane całkowicie przez TV i podwórko.

Wulgaryzmy w wierszach to cos innego.
Powinny pojawiać się tylko w tych, w których mają do spełnienia rolę
inną niż szokowanie czytelnika nieopierdalaniem się.


To już odczucie bardzo subiektywne.
Ja oczywiście nie jestem zwolennikiem pakowania k..wy w każdy wers,
choćby z prozaicznego powodu,
że każdy środek stylistyczny nadmiernie używany
traci moc swojego oddziaływania i dewaluuje się.

KasiaKam


Tawezen


 "makan":

   Bardzo piękne skojarzenie. Co to jest bodegone?


martwa natura.


"makan":

|    Bardzo piękne skojarzenie. Co to jest bodegone?

martwa natura.


   Dzięki. M.


Cześć Blackbox

| Zamordowany król leży na chodniku
| tylko mała plama krwi obok głowy
| i spodnie mokre w kroku
| Nie sprawiają mu bólu buty
| przechodniów na jego miękkim brzuchu
| nie przeszkadzają też jego białym przyjaciołom
| karmi ich swymi rozmokłymi myślami
| oddaje im serce, całego siebie
| Nic go już nie zdziwi
| Chłopcy plujący mu w twarz i
| grzebiący w niej patykiem
| uczcie się, dzieci, uczcie
| uczcie się przyglądają w milczeniu
| Zaraz ludzie przestaną ich omijać
| wdeptując ich w króla czynią
| przedziwną kompozycję
| martwa natura nienaturalnie wykrzywiona
| ubijają ochoczo komponują
| każdy wkład swój ma w dzieło
| stające się epokowym arcy
| Teraz król leży na każdym chodniku
| Uczcie się, dzieci, uczcie
kawałek publicystycznej prozy. miejscami już, już coś mi nawet
zabłyszczało jak "Nie sprawiają mu bólu buty / przechodniów na jego
miękkim brzuchu" bo już miałem nadzieję, że to jego przyciasne buty będą.


A po cholerę?

Nie przyszło Ci do głowy, że ten nieco turpistyczny obrazek to symbol?




Utworami.

Ale rozumiem, że chcesz pisać wiersze, tak?


Coraz bardziej NIE chcę pisać wierszy.

Publicystyczną prozą mógłbyś to nazwać, albo czymkolwiek innym. Najgorzej,
że nawet nie dostrzegasz znaczenia.

Podobnie jak z "Do domu". Wszystkiego za dużo, bla bla... Tylko WSZYSTKO ma
znaczenie - znaczenie, na które nikt nie zwrócił uwagi. Ot, choćby
Amarboklyt - czyżby nikt nie zastanowił się, kim on jest i dlaczego
tytułuje PL "Wasza Wysokość"? Być może jednak ta lista nie jest miejscem
dla mnie...



Cześć Blackbox

| Zamordowany król leży na chodniku
| tylko mała plama krwi obok głowy
| i spodnie mokre w kroku
| Nie sprawiają mu bólu buty
| przechodniów na jego miękkim brzuchu
| nie przeszkadzają też jego białym przyjaciołom
| karmi ich swymi rozmokłymi myślami
| oddaje im serce, całego siebie
| Nic go już nie zdziwi
| Chłopcy plujący mu w twarz i
| grzebiący w niej patykiem
| uczcie się, dzieci, uczcie
| uczcie się przyglądają w milczeniu
| Zaraz ludzie przestaną ich omijać
| wdeptując ich w króla czynią
| przedziwną kompozycję
| martwa natura nienaturalnie wykrzywiona
| ubijają ochoczo komponują
| każdy wkład swój ma w dzieło
| stające się epokowym arcy
| Teraz król leży na każdym chodniku
| Uczcie się, dzieci, uczcie

| kawałek publicystycznej prozy. miejscami już, już coś mi nawet
| zabłyszczało jak "Nie sprawiają mu bólu buty / przechodniów na jego
| miękkim brzuchu" bo już miałem nadzieję, że to jego przyciasne buty
będą.

A po cholerę?

Nie przyszło Ci do głowy, że ten nieco turpistyczny obrazek to symbol?

piszesz.

Utworami.

| Ale rozumiem, że chcesz pisać wiersze, tak?

Coraz bardziej NIE chcę pisać wierszy.

Publicystyczną prozą mógłbyś to nazwać, albo czymkolwiek innym. Najgorzej,
że nawet nie dostrzegasz znaczenia.

Podobnie jak z "Do domu". Wszystkiego za dużo, bla bla... Tylko WSZYSTKO
ma
znaczenie - znaczenie, na które nikt nie zwrócił uwagi. Ot, choćby
Amarboklyt - czyżby nikt nie zastanowił się, kim on jest i dlaczego
tytułuje PL "Wasza Wysokość"? Być może jednak ta lista nie jest miejscem
dla mnie...

--
pozdrawiam

Arhan

--
 Najbardziej lubię wizualizować sobie ostateczny krach systemu korporacji



Przepraszam za dwa puste posty, dziecko sprawiło mi psikusa :)

"Arhan"

Cześć Blackbox

| Zamordowany król leży na chodniku
| tylko mała plama krwi obok głowy
| i spodnie mokre w kroku
| Nie sprawiają mu bólu buty
| przechodniów na jego miękkim brzuchu
| nie przeszkadzają też jego białym przyjaciołom
| karmi ich swymi rozmokłymi myślami
| oddaje im serce, całego siebie
| Nic go już nie zdziwi
| Chłopcy plujący mu w twarz i
| grzebiący w niej patykiem
| uczcie się, dzieci, uczcie
| uczcie się przyglądają w milczeniu
| Zaraz ludzie przestaną ich omijać
| wdeptując ich w króla czynią
| przedziwną kompozycję
| martwa natura nienaturalnie wykrzywiona
| ubijają ochoczo komponują
| każdy wkład swój ma w dzieło
| stające się epokowym arcy
| Teraz król leży na każdym chodniku
| Uczcie się, dzieci, uczcie

| kawałek publicystycznej prozy. miejscami już, już coś mi nawet
| zabłyszczało jak "Nie sprawiają mu bólu buty / przechodniów na jego
| miękkim brzuchu" bo już miałem nadzieję, że to jego przyciasne buty
będą.

A po cholerę?



| tylko mała plama krwi obok głowy
| i spodnie mokre w kroku
| Nie sprawiają mu bólu buty


Budujesz obraz od głowy - aż po buty, którymi kończysz wers i dziwisz się,
że czytelnik odczytuje buty, jako należące do "zamordowanego króla"?

Nie przyszło Ci do głowy, że ten nieco turpistyczny obrazek to symbol?

piszesz.

Utworami.

| Ale rozumiem, że chcesz pisać wiersze, tak?

Coraz bardziej NIE chcę pisać wierszy.

Publicystyczną prozą mógłbyś to nazwać, albo czymkolwiek innym. Najgorzej,
że nawet nie dostrzegasz znaczenia.


A jakie jest to znaczenie, którego nie dostrzegam?
Pozdrawiam,
BB


kama schrieb:

misterium z wysoka

samolot zachwiał się a ja wtuliłam nos w chusteczkę
o zapachu rajskiego ogrodu potrafimy już zsyntetyzować
powietrze syknęło złowieszczo zakręciłam wkrętkę
nie odlatywać znaczyłoby być w miejscu
w którym jeszcze leci tamta wystrzelona kula
przecież nie sposób żyć na linii strzału

więc uciekam z szybkością w setkach kilometrów na godzinę
maszyną gdzie piję szampana za oknem chłód daleko poniżej zera
tak jest najlepiej skrzydła mam nie swoje
ale to z pewnością ja pędzę między niebem a przyrzeczeniem
że tylko ty jesteś mężczyzną mojego życia
zaplatam i rozplatam tęczę wokół twojej głowy

która jak ustalili alchemicy
jest "divina et mirabilis perititia"
"doświadczeniem boskim i cudownym"

*

mężowi

*kama*

*

a Annie pa,pa w podzięce za martwą naturę na tle pełnego szacunku nieba i
inspirację dla marco do namalowania martwej natury żywych organizmów


A, bardzo ciekawy. Taki, troche wiecej jak troche, osobisty.
Musze przyznac, ze mi ostatnia zwrotka - ta trzylinijkowa wcale nie
pasuje. Nie pasuje mi rowniez ostatnia linijka drugiej zwrotki -
a konkretnie slowo "tecza", chociaz mozna sobie cos pod nia wyobrazic,
jadnak ciut za malo konkretne jak dla tego wiersza.
No i "powietrze" - jak mi sie wydajedaje, chodzi o gaz z buteleczki
szampana, a to wtedy "gas", bo CO2, a nie powietrze.
No i "wkretka" - a wiec nie nakretka, a wiec cos podobnego do sruby,
cos co sie wkreca, z gwintem na zewnatrz. No widzisz, a mi sie wydaje,
ze Ty jednak mialas na mysli nakretke.
Ostatnia zwrotka, wroce jeszcze, nie pasuje do ucieczki, i wogole
zaplata jakby niepotrzebnie nowa tajemnice.
Dedykacja bardzo pomaga zrozumiec wiersz.

Pozdrawiam serdecznie

bogdan.p



[...] Jak dla mnie w wierszu jest za dużo "pasji".

Trzykrotne powtórzenie w tym samym kontekście pojęciowym i układzie

powoduje, jak dla mnie, mały dyskomfort w odbiorze. Po pierwsze, w
wyrazach
"rwać się", "miota się", "uderzam" - pasja już jest i nie trzeba jej
podkreślać, a przynajmniej nie za każdym razem.


spróbowałem. jest pasja, ale jakaś taka lichutka. powtórzenia są jak
akordy w kolejnych frazach etiudy fortepianowej. mocno rozpoczynają
każdą z nich, chociaż dźwięki nie takie same. to akordy. na dwie ręce.
muszą być:-(

Po drugie, powoduje to
wyraźne oddzielenie części wiersza, które są w gruncie rzeczy o tym
samym -
o przemijaniu.


oddzielenie także celowe. ale o tym w odpowiedzi skierowanej do Eli.
dawne i nowe pokolenie tkwi wprawdzie w tym samym stuleciu, ale

chryzantem) po schodach z ogrodu - wspina się już na szczeble
kolejnej epoki. etiuda umilkła - spojrzenie na młodą żonę - powyższa
refleksja. refleksja w ciszy, która nagle zapadła. no, nie wiem czy Cię
przekonałem... :-)

Bardziej podoba mi się wyróżnienie ostatniej strofy,
osiągnięcie poprzez przejście z opisu "zjawisk przyrody" i czegoś w
okolicach "martwej natury" prosto w teraźniejszość, skazaną na
przemijanie i
śmierć. Bez względu na to jak jesteśmy młodzi, piękni i jak bardzo
kochamy.
Wiersz kojarzy mi się troszeczkę ze "Śmiercią pospolitą" z tomiku


Napis.

nie znam, ale chętnie poznam. czy możesz mi przybliżyć-bliższe dane o
tomiku?

W zasadzie zastosowany chwyt jest ten sam, choć Twój wiersz jest
spokojnieszy
i mniej przerażający (to nie zarzut ;-) . A tak już zupełnie przy
okazji,
powtórzenia są zastosowane w "Śmierci pospolitej" w sposób powalający
na
ziemię, zaskakują, a nie podkreślają czegoś, co tego nie wymaga.
Tak więc osobiście zachęcam do lekkiego retuszu wiersza, moim zdaniem
nie
zmieni on jego wymowy a sprawi, że będzie lepszy.


uwagi rzeczowe i godne zakonotowania. tymczasem pozostawię tak, jak
jest, ale jeszcze sobie o tym porozmyślam:-)

a.


----- Original Message -----

 "elka-one"

martwa natura z astrami i chinką
[...]

sprawnie upersonifikowana.
ostatnia strofa jeszcze podkreśla
indywidualizm bytu użytych rekwizytów

Tak, nie, hmm, może, hmm, co to w ogóle... głębia a nie głębia...
personifikowanie zbioru elementów jako zbioru żywego, organizmu niby, czy
naprawdę to tutaj... ale ja nie o tym. Mam do autorki wiersza (mylę ją
świadomie z podmiotem lirycznym, niech będzie że się nie znam na odróżnianiu
życia od poezji) pytanie. Ten nieszczęsny Duńczyk z ostatniego wyrazu
przedostatniego wersu przedostatniej zwrotki... Wszystkim, łącznie ze mną,
skojarzył się z Andersenem. Moje pytanie brzmi: czy słusznie? I o co chodzi?
O bajkę o dwóch włoskich malarzach, której nie znam lub nie kojarzę?
Oczywiście ostatni wyraz ostatniej zwrotki puentuje to jakby, ale dla mnie
ów chory na depresję (uwięziony we własnych wspomnieniach, jak pęknięty
dzban) "duńczyk" wydaje się bardziej malarzem niż literatem. Więc martwa
natura zawiera duński obraz, a nie książkę. Na pierwszy rzut oka. I to
mojego.

Marek P.

=======
dla porządku cały wiersz, jakby ktoś zgubił:

martwa natura z astrami i chinką

przestrzelony samobójczą kulą
bukiet astrów samotny na ścianie
przyjaciółka zraniona odeszła
zbyt kanciasta i nienowoczesna

teraz astrów opuszczone oczy
podziwiają orientalną ławkę
próbowały się z nią zaprzyjaźnić
ale ławka nie zastąpi szafy

stara piękność zbyt wymalowana
kokietuje strojąc chińskie miny
nie rozumie doświadczenia kuli
pękniętego na pół przez rozstanie

łowi zapach zielonej herbaty
nie wie skąd tu ślady samowaru
i zezuje w stronę figurynek
zapomnianych przyjaciół z dzieciństwa

czasem astry spod rzęs opuszczonych
podglądają jak je obserwują
mistrz i uczeń pod italskim niebem
uwięzieni pamięcią duńczyka

pogodzeni z czasem emigranci
żyją zgodnie w malutkim salonie
nocą książkom czytającym baśnie
przygrywając na starym zegarze


"deranż"

A bo to wiadomo, kiedy przesiądziecie się na samolot :-)


((o;  nie  kracz   Synogarlico  ;o))
juz  nie  mamy  wyboru
my  nie  turysci

| i tak bosko posluszne cialo ! ! !

stan idealnych  połączeń  między  człowiekiem i żródłem jego zasilania:-)


niemodna  Jednosc
euforia   uwalniajaca  od   smiertelnego  zmeczenia
strachem   gniewem   bolem   glodem   zimnem   . . .  
tak   leciutka   jak  Wolnosc   -   zwyciestwo  ?   Zycie
gdy   kazdy  ( moj )  atom   WIE    ze   i   gdzie   jest  
konieczny
kiedys   folklor  byl   wiedza
nie  tylko  ( dla )  zydowskich  pastuchow
* dzisiaj *    juz   sie   hoduje   tasmowo  
zgodnie   z   nowymi   przepisami
obrastamy  w  komputery
tracimy   sens   " nasze "   czucie
i   stajemy  sie    ?  nowymi   ?    
(o;  martwymi  ;o)  
silami   natury
:o)  

| Pozdrawiam gorąco
deranż


jakby  co   :o)))))))))
serdecznosci   oplatkowo  noworoczne  
i  te  powszednie  zdrowogorace  :o))
jestes  kochana   przez  caly  swiat  
jak  stad  do  Ciebie  -  tez  
od  naszej  boginki   Ellith  
(o:  juz  wkrotce  z  pierwszym  zabkiem  :o)  
pierwszej  po  bogince   -   badzo  dzielnej  
i  jeszcze  bardziej  milutkiej  Winnie , oraz  
ich  majtek  sternika  kucharza   itp.  czyli   moje
wreszcie  mozemy  cos  ugotowac
spac  na  golasa   i   w   suchym
:o)